~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
39. Dlaczego?

  

Jak do tego doszło? Co o tym zadecydowało?

Nieśmiałość? Duma? Inne zainteresowania, niepozwalające uczestniczyć w powszechnych rozrywkach? Skłonność do milczenia i obserwowania? Dziewczęcy wygląd? Delikatność? Subtelność uczuć?

Dlaczego mnie tak wcześnie odrzucono, ignorowano, lekceważono, wyśmiewano, posądzano o „to”, raz na zawsze zdefiniowano i postawiono poza nawias, nie rezygnując przy tym z wykorzystywania mojej dobroci i chęci pomagania, doradzania innym?

Jak do tego doszło, że się na to godziłem przez lata, dałem się zamknąć w tej skorupie, w tej klatce, że zacząłem wreszcie grać tę rolę, jaką mi narzucono, potwierdzając niejako wszystkie podejrzenia wobec mnie i nabierając wątpliwości co do własnego ja, mojej tożsamości, do wszystkiego, co stanowi – o mnie.

Dlaczego nigdy się mną nie zainteresowano? Zachwycano się urodą, chwalono inteligencję, ale dlaczego nie próbowano podejść bliżej?

Jak do tego doszło, że zostałem sam, że zawsze byłem sam, że zawsze sam będę?

Że nie znajduję zrozumienia. Że nie ma nikogo, z kim mógłbym porozmawiać. Ot tak, zwyczajnie, po prostu, o niczym. Nie ma nikogo, do kogo mógłbym się odezwać. Nikogo.

Dlaczego?

  

Przyczyną tego była częściowo pewna nieśmiałość w sprawach seksualnych, właściwa niemal wszystkim jedynakom, przede wszystkim jednak szczególny rodzaj jego predyspozycji umysłowych, bardziej skrytych, silniejszych i mroczniej zabarwionych niż u jego przyjaciół, które trudniej się też ujawniały.

          [Robert Musil, Niepokoje wychowanka Törlessa. Przeł. W. Kragen]

    

niedziela, 12 lutego 2006, alexanderson
Musil_Robert,samotność,dzieciństwo
Komentarze
2006/02/13 10:55:39
Bardzo trudno jest nawiazac dialog z kims, kto prowadzi nieustajacy monolog ( moje..? ).

Albo przelaczysz na odbior – mialbym pare intrygujacych (?) propozycji – albo uznam, ze jednak blefujesz. ( chyba ciezko byloby mi sie z ta mysla pogodzic, bo cenie Cie akurat za szczerosc… )
Jesli nie chcesz tutaj ( rozumiem, chociaz…), pisz maila. Ale musze miec pewnosc, ze jestes gotow. ( “… taka piosenka, taka ballada, co byle czego nie opowiada, bo slow jej szkoda, bo krew nie woda, nie woda krew…” – no, kto? )
Pozdrawiam

-
2006/02/13 16:51:42
mhh... i bliskie i dalekie, ale ciekawe, jedynaczka :-)
-
2006/02/16 14:21:18
Nadal czekam na Twoj pierwszy artykul ( vide: Pro et contra; jestem ciekaw, co piszesz, gdy nie jest to az tak osobiste ;)
Chyba nie powinienem zakladac, ze jego przeslanie mogloby stanowic dla Ciebie jakies ryzyko? Powinienem przyjac, ze sobie nie zasluzylem?
Niezrecznie jest narzekac na samotnosc ( ba, lekcewazenie wlasnej osoby! ), robiac rownoczesnie jawne uniki przed ponawianymi ( ciagle jeszcze ) probami nawiazania kontaktu z zewnatrz…
Nie zamierzam Cie tak szybko od tego dylematu ( i siebie ) uwolnic.
Ha!..

-
2006/02/16 19:48:29
Przesłanie mojego artykułu nie stanowi dla mnie ryzyka - natomiast jego tytuł i treść tak: pozwalają mnie zidentyfikować, a tego nie chcę. Poza tym obszerne fragmenty artykułu nie są po polsku.
Niezręczna jest zaś Twoja sytuacja petenta nieznajdującego odzewu - ja jestem po prostu niegrzeczny.
A post 39. jest pytaniem o mechanizm odrzucania odstającej od średniej jednostki i posądzania jej o "to". Ty mi na to nie odpowiesz...
-
2006/02/16 23:13:39
W związku z artykułem – szkoda :( Serio! Miałem nadzieję, że może traktuje o literaturze ( nawiązując do współczesności lub odwrotnie ;) . O jakiejkolwiek identyfikacji nie może być mowy, od 20 lat jestem poza Krajem, który stał mi się dziwnie obcy i niezrozumiały...
Jeśli obszerne fragmenty tego artykułu nie są jednak po rosyjsku, angielsku czy niemiecku, to ostatecznie, z pomocą dzieci, przebrnąłbym jeszcze przez francuski i hiszpański :)
Jeżli moja sytuacja kojarzy Ci się najlepiej z rolą potenta, to zdecydowanie nie ma sensu, bym przed Twymi drzwiami nadal stał i pukał. Ja NAPRAWDĘ miałem dla CIEBIE trzy niebanalne propozycje! Nie przyszło mi na myśl, że mogę wyglądać jak.... natrętny komiwojażer z walizką „rewelacyjnych” szczotek klozetowych :\
Nie zamierzałem Ci odpowiadać na żadne z Twych pytań, nawet jeśli na wiele z nich potrafiłbym, bo były kiedyś moje. Nie miałoby to sensu, tak jak nie szukam odpowiedzi u innych na pytania, które sam sobie stawiam ( dlatego na wszelki wypadek nie robię tego głośno ;). Mimo tego ( a może właśnie dlatego? ) wspólne z Tobą szukanie WŁASNYCH odpowiedzi na WŁASNE pytania wydało mi się podniecającym ( oh! ) eksperymentem intelektualnym! Ale chyba tylko znowu poniosła mnie wyobraźnia...
Bądź zdrów.
-
Gość: bez, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/01/04 01:17:56
To smutne, że pozwoliłeś Funixowi odejść.