~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
75. Noc

  

Nocne siedzenie godzinami, bez żadnej myśli. Patrzenie przez okno na opustoszały świat...

Kiedyś snułem dalekosiężne plany i marzenia. Powoływałem do życia fantastyczne krainy i zaludniałem je wedle własnego kaprysu. Odgrywałem role, osiągałem zamierzone cele, znajdowałem szczęście. Budowałem zamki na piasku.

Dziś nie ma nic. Żadnego ruchu, żadnej chęci. Jest tylko upływający czas. Tak namacalny, jak pulsowanie krwi w skroniach. Czuję go fizycznie, mógłbym go niemal dotknąć − wystarczy tylko wyciągnąć rękę. Przepływa obok mnie, ale nie porywa zostaję na brzegu. Przyglądam się tylko.

Wyludniona ulica. Przymglone światło latarni. Ach, siedzieć tak już zawsze! Żeby nikt nie przeszkadzał. Żeby nikogo, niczego nie było. Żadnego ruchu. Żadnej myśli. Tylko ciemność...

  

I wtedy właśnie, w takich samotnych chwilach zaczynam się siebie bać…

  

niedziela, 14 maja 2006, alexanderson