~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
100. A bout de souffle

  

To już po raz setny.

Udało się. Dotrwałem. Zwyciężyłem – przekonuję sam siebie.

Poprzedni blog, parę lat wcześniej, został zarzucony po kilku tygodniach. Potem, parę lat później, był dziennik w wersji papierowej, prowadzony sumiennie od pierwszego stycznia do pierwszego maja pewnego roku, nieróżniącego się od lat przed nim i po nim. Szybko zaczął się też ów dziennik ograniczać do odnotowywania przeczytanych książek. Po kilka tygodniowo. Dużo wtedy tego było. Wtedy – jeszcze czytałem. Dziś tylko kupuję.

W każdym razie – w moim pisaniu prędzej czy później przychodzi znużenie. W głowie powstaje pustka. Rodzą się wątpliwości i pytania – o cel, o sens.

  

A więc i na tym polu wszystkie moje blogi, dziecinne jeszcze pamiętniki i dzienniki oddają to, jakim jestem, dają wyraz niezdecydowaniu, apatii, zwyczajnemu lenistwu. Rezygnuję z nich jak ze wszystkiego, czego się wyrzekam, z życiem samym...

Ale nie chcę się poddać tym razem.

Nie wiem jak, nie wiem, po co, jak długo, ale będę to ciągnąć dalej – aż do samoudręczenia. Do utraty tchu.

  

                    Nie odbierzesz mi duszy żywej!

                    Tak, gdy pędzi zaciekły gon –

                    Pochyliwszy się – własną żyłę

                    Przegryzający – koń

  

                    Arabski

                              [Maryna Cwietajewa. Przeł. S. Pollak].

  

wtorek, 11 lipca 2006, alexanderson
Cwietajewa_Maryna
Komentarze
2006/07/11 23:27:20
To świetnie że nie rezygnujesz. Czekam na kolejne refleksje....
życzę dużo szczęścia i weny...
Pozdrawiam