~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
105. Miauczenie

  

Gdzieś pośród ogrodów działkowych żyje na dziko kotka z dwoma małymi. Matka wyrusza na długie wędrówki w poszukiwaniu pożywienia, a małe zostają same, głodne, spragnione, przerażone. Zdychają w upale przeraźliwie, choć cichutko miaucząc i piszcząc. Ten ich krzyk rozpaczy rozdziera mi serce. Tak samo nie mogę patrzeć na psy biegnące na smyczy za rowerem i na konie ciągnące wóz z węglem.

Cierpienie zwierząt dostrzegam wszędzie wokół. Ono trwa nieprzerwanie. Jest wszędzie. Nigdy nie milknie.

  

Z rana na podwórzu stało się nieszczęście: kot się zabił – biały gładki kot z siwymi wąsami. Może nawet się nie zabił ani myślał spadać z żadnego tam karnisza czwartego piętra, a po prostu połknął coś przez przypadek: gwóźdź czy szkło, albo umyślnie, dla żartu, nakarmił go szkłem czy gwoździkiem jakiś koneser, są tacy. Męczył się, ciężko mu się zdychało: a to się na grzbiet przewróci i tacza się po bruku, a to na brzuch, przednie łapki wyciągnie, pyszczek zadrze, jakby do okien zaglądał, i miauczy.

Obstąpiły kota dzieciaki, porzuciły swoje wariackie zabawy i wariackie prace, siadły w kucki dokoła, przycichły, ani na chwilę się od kota nie oderwą, a ten miauczy. (…)

Kot miauczał, Mruczek miauczał.

I nagle Marakulin pomyślał sobie jasno, tak jasno jak nigdy dotąd, że Mruczek miauczał zawsze i to nie od wczoraj, ale przez pięć lat tutaj, na Fontance, w domu Burkowa, a tylko on tego nie dostrzegał, i to nie tylko tu, w domu Burkowa – na Fontance, na Newskim Prospekcie miauczał i w Moskwie, i w Tagance – koło cerkwi Zmartwychwstania w Tagance, gdzie się urodził i wychował, wszędzie, gdzie tylko co żyje.

A jak mu się jasno pomyślało, tak się też twardo powiedziało, że przed tym miauczeniem, przed Mruczkiem nigdzie mu już nie uciec

               [Aleksy Riemizow, Siostry krzyżowe. Przeł. A. Pomorski].

  

Wstrząsnął mną ten fragment.

Dlaczego cierpienie ludzi mniej nas obchodzi? Nie zatrzymujemy się przy nim?

  

środa, 19 lipca 2006, alexanderson
Riemizow_Aleksy
Komentarze
2006/07/28 01:48:50
A dlaczego Ci ludzie którzy starają sie pomóc są czuli i wraźliwi na krzywdę innych, zostają wyśmiani, lekcewarzeni. Uznawani za naiwnych "bo przecież nic z tego nie będą mieć", są nazywani głupcami. Nie damy rady odpowiedzieć sobie na te pytania. Swiat za szybko rusza do przodu. Pociąg w który jedziemy już wiele razy zmienił wystrój, pasarzerów i czasem tylko zwolni i wtedy zauważamy te wszystkie zmiany które nas przytłaczają. Widzimy że to już nie jest stara piękna koleja która w równym takcie stuka puk puk, puk puk, po torach tylko wielka zadyszana maszyna- metro mknąc ciągle do przodu, nie zważające na wszystko dookoła.
-
2006/07/28 05:27:26
dlaczego? moze dlatego,ze w niewinnosc zwierzat, w niezasluzonosc ich cierpienia i w ich calkowita bezradnosc latwiej jest uwierzyc. i dlatego, ze wspolczucie ich cierpieniu i proby niesienia im ulgi nigdy nei sa zmarnowanym czasem: zwierzeta umieja byc wdzieczne.