~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
129. Koszmar

  

Jeszcze pod wpływem wczorajszych refleksji.

Z felietonu Smecza w „Rzeczpospolitej” z 26-27 VIII 2006:

  

To, co się dzieje na naszej scenie politycznej, jest jak zły sen, podwójny. Tylko tu obudzić się nie można. Jarosław Kaczyński na prasowej konferencji, jak to on, chwilami mówi klerykalnie i z innej epoki, kiedy indziej rozsądnie i ładnie pod względem formy, do chwili gdy znowu uderzony przez jakiś wewnętrzny gniew, zmienia się w dorodnego malucha z piaskownicy, któremu zabrano wiaderko. Zamierza się łopatką na inne dzieci. I wtedy ogarnia człowieka myśl straszna – Jezus Maria, ci ludzie nami rządzą.

Znacząca rola charakteropatów w historii, ich niezwykła wytrwałość i wiara, że zawsze mają rację. Druzgocąca przewaga, jaką posiedli wobec tak zwanych zwykłych ludzi, którzy ważą racje, mają dylematy, widzą kolory rzeczy, komplikacje i wieloznaczności.

Bracia Kaczyńscy i ciągnąca za nimi świta Poloniuszy, poruszają się z przyczepionym welonem powszechnej kpiny. Jako że kpią z nich przede wszystkim ludzie wykształceni i rozumni, rośnie u braci pogarda dla takich ludzi i miłość do prostego człowieka, a przy okazji do kołtuna. Myślą, że nawet jeśli kołtun jest kołtuński, jest w nim jakaś pozytywna polska pierwotność – przerobimy kołtuna w anioła, a skrzydła jego będą jak skrzydła naszego orła. I coś w tym jest, przecież nawet muchom, gdy rozłożą skrzydła, wydaje się, że są orłami.

Język patriotyczno-narodowy ma wymiar histeryczny i nadaje barwę całej koalicji. Ten język zatruwa inny patriotyzm. Czy inny jest prawdziwy? Nie mnie sądzić, skoro on mój i bliskich mi ludzi, pewne tylko, że nasz jest inny. (…) Kiedy Jarosław Kaczyński w istotnym politycznym wystąpieniu mówi: »Musimy konsolidować dumę narodową« – trudno nie pomyśleć, jakie ci ludzie mają narodowe i osobiste kompleksy, jeśli »narodem« muszą nadymać swoją małość.

  

Nie porównuję bynajmniej Kaczyńskiego do Hitlera, nie – nie grozi nam totalitaryzm (choć Polska nam wyraźnie brunatnieje, bo to, co dotąd musiało żyć w ukryciu, poczuło, że nadszedł jego czas i wyłazi na wierzch). Ale mamy dziś do czynienia z takim zalewem głupoty, niekompetencji, cynizmu, obłudy i paranoi, że szanujący się inteligent chciałby od tego uciec, wycofać się, zamilknąć. A właśnie tego nie wolno nam zrobić

  

wtorek, 29 sierpnia 2006, alexanderson
Komentarze
Gość: bx, *.chello.pl
2006/09/18 23:15:38
głupotą niekompetencją obłudą i paranoją jest np. taki felieton smecza