~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
137. To idzie młodość...

  

„Obserwujemy wielką akcję oczyszczania terenu. W zapędach niwelująco-melioracyjnych najdalej idą Giertych i jego pretorianie, gotowi zrównać z trawą wszystko, co nastało po epoce PRL, począwszy od Okrągłego Stołu, tej Targowicy XX wieku. Na tym tle prezydent i premier są niepomiernie bardziej stonowani; przecież wystąpili w obronie dobrego imienia Jacka Kuronia (podobnie jak marszałek Sejmu Marek Jurek i minister Kazimierz Ujazdowski). Próbują też Kaczyńscy powściągać ferwor entuzjastów lustracji totalnej. Zasługi wybitnych działaczy KOR zostały uhonorowane. Uderza w tym wszakże brak konsekwencji.

Gdyż zarazem to Jarosław Kaczyński rzucił urągliwe hasło »łże-elit«, za którym poszły dalsze epitety. To on spuścił ze smyczy swego bulteriera, Jacka Kurskiego, pozwalając mu kąsać, gdzie popadnie. To on triumfalnie obwieścił »odzyskanie« MSZ. To on w praktyce rozgrzeszył skandaliczne insynuacje Antoniego Macierewicza. To Lech Kaczyński wykazał małostkowe, wręcz mściwe nieprzejednanie nawet wobec Władysława Bartoszewskiego, nie mówiąc o pozostałych dyplomatach.

Taka postawa tworzy klimat przyzwolenia dla ekscesów do niedawna niewyobrażalnych. Harcownicy chwycili wiatr w żagle i hasają bezkarnie; Tadeusz Rydzyk podsuwa im mikrofony i kamery. Publicyści rozglądający się dotychczas niepewnie na boki, czują, że już można walić na odlew. Nadgorliwcy strącają z cokołów »fałszywych bożków« i hurtowo demaskują »nadęte wielkości«. (…)

Na naszych oczach kształtuje się pokolenie szczególne. Urabia się zastępy młodych ludzi w duchu walki i bezwzględności. W wielu przypadkach to jawna indoktrynacja przypominająca przyspieszoną akcję zbiorowego awansu z lat 40.-50. (»Nie matura, lecz chęć szczera« – prawie dosłownie wpisują się w to umizgi Giertycha!). Komu innemu skojarzy się to z formą »rewolucji kulturalnej«. Albo nawet – w przejawach skrajnych – niemalże z hodowlą współczesnych janczarów ślepo oddanych mocodawcom. Formuje się typ ludzi uzależnionych, którzy mają wiedzieć, komu swe wyniesienie zawdzięczają, komu powinni być wierni i posłuszni. Ta formacja to deprawacja: poznawcza, intelektualna, ale również etyczna.

Najzdolniejsi adepci tej szkoły – za prymusa uchodzić może Jacek Kurski – już kroczą w pierwszej linii zwycięskiego pochodu. To oni plądrują groby Herberta i Kuronia, przygważdżają Balcerowicza, niestrudzenie szukają haków, demaskują i czyszczą. Mają różne oblicza. Harde, oschłe, bezlitosne, bezczelne. Niekiedy powleczone zadumą, zatroskane bezmiarem nieprawości, z którą muszą się zmagać. Tu i ówdzie jaśnieją twarze o urodzie efebów. Gdy jednak dobrze im się przyjrzeć, odżywa fraza Janusza Głowackiego: »Macierewicz ma w twarzy łagodność ben Ladena«.

Łączy ich jedno. Wolni od rozterek, czują, że nastał ich czas. Idą ławą, jak wataha wilczków osaczająca kolejne, również bezbronne (bo nieżyjące) ofiary. Historyk Cenckiewicz poluje na Kuronia, ale nie pogardzi też świeżym łupem, Bujakiem i Hallem. Młody politolog z Gdańska »rozpracował« wreszcie Michnika: »Spędzał w więzieniu wakacje, czytając Marksa za amerykańskie pieniądze«. Dziennikarz Jakub Urbański tłumaczy, iż pisał o Herbercie, będąc »zbyt młodym, by wczuć się w ówczesne realia«.

Każde młode pokolenie stopniowo zastępuje starsze generacje. Promuje własne idee, zmienia hierarchię wartości, odczytuje świat na własną modłę. Jednak zazwyczaj to proces ewolucyjny, dokonuje się w dialogu, nawet ostrej, ale twórczej polemice z tym, co zastane.

Tym razem do szturmu rusza pokolenie, które »po swoje« idzie – niestety, nieraz dosłownie – po trupach. Które za nic zdaje się mieć tradycję i cenny dorobek poprzedników, mimo iż patriotyczno-tradycjonalistyczny frazes nie schodzi mu z ust. Które intelektualnie nie ma nic do powiedzenia, poza międleniem »parcianej retoryki« swych mentorów. Które – nieczułe na czyjąś krzywdę – nie pojmuje, że dewastując wartości, samo podlega planowej deprawacji. I że już zaczyna płacić za to moralną cenę”.

          (T. Wołek, Pokolenie janczarów, „Gazeta Wyborcza” 8 IX 2006)

  

sobota, 09 września 2006, alexanderson
Komentarze
Gość: Wtf ?, *.internetdsl.tpnet.pl
2006/09/10 16:19:21
A dlaczego pan Wołek nie spróbuje odpowiedzieć na pytanie - dlaczego mamy z tym do czynienia ?
Sny o władzy ? OK,ale to nie odpowiedź...
A może dlatego,że polskie społeczeństwo jest najzwyczajniej w świecie bierne i głupie,jest - w swej masie - stadem ignorantów lub politycznych,którym po prostu nie zależy na ty co wyrabiają ci debile w polityce i o co kłócą sie w mediach pan Iks z panem Ygrekowskim ? Więc obchodzą szerokim łukiem cały ten mikrokosmos pieniaczy i pajaców,a jeśli idą na wybory to głosują na tych co maja najwięcej w sondażach albo najgłośniej krzycza i plują w telewizji.

Inna sprawa,że nie ma dla rządzących teraz realnej opozycji.
No bo kto ? PO z rachitycznym Tuskiem i jeszcze gorszym od PiSu Rokitą i biznesem stojącym za tą partią,w gruncie rzeczy pozbawioną charakteru i wizji ?
PSL ? :)))

Jest tylko jedna opcja - nowa partia lewicowa na wzór hiszpańskich zapaterystów,która wyjdzie z naprawdę nowoczesnymi hasłami,programem i determinacją do odcięcia się wreszcie od przeszłości,do kościoła,od starych,zmurszałych struktur,w stronę Europy.Nie jest nią SLD z zaprzysięgłym katolikiem Olejniczakiem jako twarzą nr 1 + grupką starych wyjadaczy,którzy przepraszają za wszystko i w związku z tym są chętnie zapraszani do mediów,gdzie lewica traci jakąkolwiek wyrazistość przez ich asekuranctwo i przymilność.
Kalisz,Olejniczak,Olejniczak,Kalisz - nikt inny. Żadnych charakterów,poza Senyszyn,którą odsunięto na boczny tor i wydrwiono,jako osobę niepoważną,choć w gruncie rzeczy jedyną która ma odwagę mówić rzeczy ciekawe i słuszne.
Pozostaje czekać na polskiego Zapatero,w spodniach czy w spódnicy - nieważne,który porwie za soba te 30 % społeczeństwa,spragnionego jakichś zmian,który uwolni potencjał tego narodu,ciągle trzymany za pysk,zdobędzie władzę i zacznie porządki - tak samo bezceremonialnie jak PiSowcy,tyle,że bez insynuacji,bez opluwania kogokolwiek,bez teczek,bez obrzucania płotem - po prostu,poprzez wprowadzania słusznych ustaw unowocześniających Polskę,i wprowadzenie nowego klimatu,także w polskich mediach,w których ciągle jest zafiskowanie na ślepą miłość do Juesej, kruchtę,operetkowego papieża,modły o deszcz i spasionych rosso-neri patrzących na ciemny lud pracujący miast i wsi z wysokości swoich tronów - oni i ci opisywani przez Wołka to jest ten prawdziwy układ,który trzeba zniszczyć,ale nie teczkami czy opluwaniem,ale daniem wyborcom alternatywy.
-
2006/09/10 18:54:41
Sęk w tym, że obecnie czekanie na polskiego Zapatero jest czekaniem na Godota...
-
2006/09/10 22:29:13
Moim zdaniem dziennikarz Wołek przedstawia pogląd podzielany przez wielu przeciwników rządzących ugrupowań, i trudno wymagać, by miał receptę na dobre rządzenie. Tu może zadziałać jedynie wyborcza matematyka, a nie imienna licytacja, kto jest lepszy.
-
Gość: WTF ?, *.internetdsl.tpnet.pl
2006/09/11 12:15:44
Moment na pojawienie się kogoś a'la zapatero jest b.dobry,trudno o lepszy - dominacja Pis jest tak duza,słabość i nijakośc pozostałych tak dojmująca,a niechęc do nich młodych,patrzącyh już po europejsku na rózne sprawy,tylko trochę mało aktywnych ciągle - naprawdę stanowi potencjał do zmiany.
Trzeba tylko odwagi grupy ludzi i wyrazistego lidera,żeby ten potencjał uruchomić,a bedą na to jeszcze 3 lata,bo nie chce mi sie wierzyć w przedwczesne wybory.
Musi to być ktos nowy,nowa grupa lewicowa,która nie ma połączeń z SLD,a już tym bardziej PZPR,na którą nie ma teczek itp.shitu, działających a'la Kwaśniewski, unikających żarcia się,kłótni,a jednocześnie bezkompromisowych w głoszeniu swojej wizji programu pozytywnych zmian w duchu liberalnym,szczególnie w sferze światopglądowej i tzw.obyczajowej i dot.praw obywatelskich i społecznych,zaś w gospodarce i ekonomii gotowych do współpracy z niezależnymi fachowcami.
W Hiszpanii się udało,dlaczego mamy macać po ciemku ? Trzeba przejmować wzorce od najlepszych,jesli tylko się da.Społeczeństwo hiszpańskie uchodziło za bastion katolicyzmu,a proszę jak się udało zmienic jego mentalnośc...