~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
144. Autor! Autor!

  

Suplement do wczorajszego:

„Przedwojenna zabawa, przypomniana po latach przez Hemara: kiedy na horyzoncie kawiarni pojawiał się kolejny amator półczarnej i plot z towarzyskiej giełdy, wysiadywacze stolika na górce w Ziemiańskiej – Tuwim, Lechoń, Słonimski, Boy, Wieniawa – zastanawiali się: kto go napisał? Zasadą tej gry była bowiem pewność, że każdy, absolutnie każdy jest postacią mającą swojego autora. Zabłąkanego między stolikami krewkiego, kto go napisał? Ano, pewnie Sienkiewicz. Kanapowego babiszona – Zapolska. Rozdartego jak sosna młodzieńca w poszukiwaniu ideałów – Żeromski. Damulkę ze sfer – Nałkowska. Generała podzwaniającego orderami – Kaden-Bandrowski… No dobrze, a gdyby przenieść tę zabawę w dzisiejsze czasy, czy miałaby sens? Ile to razy, oglądając desant pań i panów za pośrednictwem mediów wkraczających do naszych domów, zastanawiamy się: komu mamy do zawdzięczenia tę rewię typów, kłębowisko charakterów, póz, zadęć, min, grymasów i prychnięć. Kto ich, na Boga, napisał, wprowadził w świat, kto im dał życie?

(…) Rzeczywiście, co postać, to kłopot dla spanikowanych oglądaczy, szepczących cichutko: Autor! Autor!

Kto napisał Antoniego Macierewicza? Wiele wskazuje na to, że Gogol. Macierewicz to przecież Nos na służbie, Nos tropiący, Nos wyczulony na zapach butwiejących papierów. W opowiadaniu Gogola Nos oderwał się od swego nosiciela, wybrał samodzielny wariant kariery, został radcą stanu. Antoni M. wyżej zamierzył: jest wiceministrem specjalnej troski. Nie do ruszenia bez względu na to, co powie, jakim skrótem myślowym się posłuży, kogo oskarży o wysługiwanie się ruskiej agenturze. W naszym rajskim ogródeczku musi być taki Strach na ruble, musi funkcjonować Nos obdarzony węchem, Nos niezawodny, Nos pomny przestrogi: stań przy władzy, będą ci się kłaniać. Nawet Gogol na jego widok ponownie spaliłby rękopisy, ogarnięty strachem, że wykreowana postać, literacka figura – ożyła.

Bawmy się dalej, zabawa wciąga jak borowina. Kto napisał panią Annę Fotygę? Nareszcie ministra spraw zagranicznych: wiadomo już, że jej poprzednicy kierowali raczej ministerstwem sprawców zagranicznych – sprawców naszych porażek. Odpowiedź jest prosta: otoczoną złymi ludźmi, uważającymi jej awans za mezalians, tkliwie wpatrującą się w oczy obiektu swoich uczuć Fotygę napisała Mniszkówna. Przy intelektualnym wsparciu powieściopisarki Nurowskiej, emitującej ciepło jak pordzewiały kaloryfer w sezonie grzewczym. I jak tu nie wierzyć, że prysną nieczułe lody, minie chwilowe ochłodzenie, IV Ordynacja stanie się wabikiem dla sąsiadów podziwiających słodki salonik Stefci Rudeckiej naszych dni.

Jacek Kurski, kto napisał Jacka Kurskiego, spieszącego w sandałach na ratunek Ojczyźnie, mimo kłopotów z kręgosłupem sfatygowanym od trzymania pionu? Dość przyjrzeć się tej postaci, by znaleźć literacki odpowiednik. Ależ tak, to Mrożek, to bohaterski husarz Lucuś. Pierwowzór Kurskiego w mrocznych latach komuny narażając życie gryzmolił w miejskich szaletach: »Precz z bolszewizmem!«. Czuł, że wtedy rosną mu skrzydła. Jacek K. woli od pisania obecność w mediach. Tam dopiero można demaskować i brać pod obcas. Na złoty haczyk złote chłopię nie łowi byle płotek, lecz grube ryby. (…)

Jeszcze jedno pytanie z odpowiedzią: kto napisał Giertycha? Kto go wymyślił? Dostojewski precyzyjny w opisach postaci epizodycznych – chyba nie. Sołogub, od »Małego biesa«? To brzmi za skromnie, nie uwzględnia czynnika patriotycznego: Romana G. (z tych Giertychów) mógł napisać tylko autochton, przenigdy obcoplemieniec słabo zorientowany w naszej historii. A to przecież znajomość historii sprawiła, że Główny Edukator odesłał Jacka Kuronia do obozu targowicy. Któż więc w końcu napisał Giertycha? Niestety, nie ma jasności. Może Wieszcz snujący opowieść o chłoptasiu, który psom szył buty? Coś tu się nie zgadza: Romcio rad taśmowo szyć buty swoim bliźnim. Może więc napisał go, ze względu na tradycję rodzinną, Karol Wybranowski, autor »Dziedzictwa«, czyli kryjący się pod pseudonimem Roman Dmowski, objaśniający świat wywodami o spisku, masońskiej intrydze, zamachach na wartości? Inny domysł: dzisiejszego Giertycha napisał wczorajszy Bolo Piasecki, ten od »Przełomu narodowego« i »Ducha czasów nowych«: duch zwykł pojawiać się tam, gdzie zaduch i demolka. Nie, to też się nie zgadza. A odpowiedź jest łatwa, bez maturalnej amnestii niedouk na to wpadnie: Romcia napisał stary Fredro. Giertych to Papkin paplający o swoich czynach i dokonaniach, by oddalić podejrzenie, że fagasuje na pokojach. Raptusiewiczom i Milczkom potrzebny jest do czasu, do pokazywania publice jako alibi władzy. (…)

– Patrzcie – zdają się mówić rządzący – jacy jesteśmy liberalni i pobłażliwi, ludzcy i tolerancyjni! Gdyby nie my, nie tylko dzieciaczki, wy także chodzilibyście w mundurkach szytych na miarę narodowego odrodzenia.

Ktoś śledzący najważniejsze wydarzenia zapytał: – A Wassermann, kto napisał ministra od służb i policyjności? Kompletne zaskoczenie: Jeremi Przybora w kabaretowej piosence:

                    Już kąpiel twa nie dla mnie –

                    Nie dla mnie plusk.

                    Każda kropla w tej wannie

                    Mój drąży mózg.

Przewidzieć z takim wyprzedzeniem dramat czyścioszka… Poeci bywają prorokami. Skupiłem się na sylwetkach trudniejszych do rozszyfrowania, ustalenia autorstwa. Bo już na przykład wicepremier i minister Lepper to zero wysiłku. Od dawna wiadomo: Leppera napisał Dołęga-Mostowicz, kamuflując go pod kryptonimem Dyzmy. Przemysława Edgara Gosiewskiego napisała J. K. Rowling. W cyklu przygód Harry’ego Pottera występuje Zgredek. Chluba odmłodzonej lewicy, lider SLD Olejniczak ma swój pierwowzór w »Małym lordzie«. Posłanka Senyszyn – w balladzie Heinego o Lorelei – jej głos sprawiał, że statki wpadały na siebie, wilki rzeczne daremnie próbowały odbić się od dna. Jan Maria Rokita? Napisał go Lewis Carroll. To jego koncept – Kapelusznik, cokolwiek nadczynnościowy.

Tak się pocieszam, zaludniając literackimi kreacjami krajobraz kończącego się lata. W tym krajobrazie na pierwszy plan wysunęła się utuczona pomyjami świnia. Dalej jest tak jak w Księdze.

– Dzięki mnie – rozlega się chrząknięcie – przynajmniej wiecie, jacy jesteście czyści”.

          [R. M. Groński, Dyzma, Zgredek i spółka, „Polityka” nr 37, 2006]

  

piątek, 22 września 2006, alexanderson
Komentarze
2006/09/27 14:14:24
dobra solidna firma!
-
2006/10/24 23:34:04
Super. Bardzo mi sie podoba.
Ale... koto Naipsał Kaczyńskich?
Makuszyński?