~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
183. Czekanie II czyli Kroki Komandora

  

Jest to jakaś dziwna forma bezradności, apatii, zdziecinnienia, a zarazem jakaś swoista forma odwagi, życiowej brawury, tańca na krawędzi przepaści, wyzwania rzuconego – losowi? życiu? przeznaczeniu? A może zwyczajna dziecinna beztroska? Marnowanie szansy, jaką się otrzymało, niewypełnianie zobowiązania, które się samemu podjęło.

Zbliża się nieuchronnie katastrofa, a ja nie umiem, nie chcę jej zapobiec – choć mogę. Zachowuję się tak, jakbym umyślnie ją prowokował, bo „jeśli ktoś odrzuca łaskę nieba, ściąga na siebie piorun jego sprawiedliwości” [Molier, Don Juan]. I może wtedy, wreszcie, zostanę ukarany za swoje zbrodnie…

Zasiadłem oto do wieczerzy i czekam na Kamiennego Gościa…

  

czwartek, 28 grudnia 2006, alexanderson
samotność,Molier
Komentarze
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/12/30 21:45:00
Aż zbrodnie ???
Bo że takie 'czekanie' jest grzechem - to pewne.
Na szczęście, czasem zamiast kroków Komandora, udaje się w końcu usłyszeć coś zupełnie innego. Na przykład - że własne serce bije,a ten rytm to właśnie jest życie, jedyne i zbyt piękne, żeby przed nim stale uciekać. Tej drugiej wersji wydarzeń życzę Ci na nadchodzący rok.
-
2006/12/31 16:55:10
Spokojnego roku i wewnętrznej równowagi Ci życzę.
Do tego - Szczęścia.
-
2006/12/31 23:29:27
Dziękuję za życzenia i Tobie oraz wszystkim innym moim czytelnikom również życzę wszystkiego najlepszego - spełnienia marzeń.
-
Gość: cruz-de-calatrava, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/01/16 17:20:30
Komandor nie przychodzi nie wzywany -a poza tym jest kimś więcej niż bezosobowy piorun czy śmiertka z jasełek; zauważ, że kiedyś był człowiekiem, kochał, NAPRAWDĘ kochał - i dlatego zginął...