~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
233. Dwa czerwce

  

Dwie bliźniacze daty. 4 czerwca 1989 i 4 czerwca 1992. Z jednej strony pierwsze wybory z udziałem opozycji i początek polskich przemian, z drugiej zaś – odwołanie rządu Jana Olszewskiego i początek wojny o lustrację. Obie daty mają swoją białą i czarną legendę. W opisie obu padają słowa o „okrągłostołowej zdradzie” i „postkomunistycznym układzie”. Taką retoryką posługują się dziś środowiska, którym patronuje Jarosław Kaczyński, który przed laty negocjował powołanie rządu Tadeusza Mazowieckiego, rozczarowany rządem Olszewskiego wycofał swoje poparcie dla niego i starał się o udział Porozumienia Centrum (z którego przecież po 4 VI 1989 odszedł Jan Olszewski) w rządzie Hanny Suchockiej. Dziś się tego wypiera, dziś pozwala wybrzmieć alternatywnym wersjom historii, szkalować ojców-założycieli polskiej demokracji i stawiać na piedestale oszołomów w rodzaju Antoniego Macierewicza. Te wolty, do jakich jest zdolny, wiele o tym polityku mówią. Przypominają też retuszowanie w okresie stalinowskim zdjęć z czasów wojny domowej, z których wymazywano bolszewickich liderów, kolejno później rozstrzeliwanych przez Stalina. Nie porównuję bynajmniej Kaczyńskiego do „Wodza postępowej ludzkości”, ale polska historia, tocząc się zgodnie z jego życzeniami inaczej, mogła potoczyć się gorzej. Bo jest jeszcze jedno wydarzenie, związane z 4 czerwca 1989 – czołgi rozjeżdżające studentów na placu Tiananmen. Ten sam dzień, co w Polsce, a jak odmienne doświadczenie historyczne.

W Polsce wciąż znajdują się ludzie, których krwawe rewolucje bardziej pociągają niż pokojowe ewolucje. Dzieje się tak zapewne dlatego, że oni zawsze widzą się na czele – naród jest dla nich tylko „nawozem historii”. Nie muszą się przejmować choćby potencjalnymi ofiarami. Nieświadomie sprowadzają na naród żołdaków ze wschodu lub cynicznie walą weń ubecką teczką…

  

wtorek, 05 czerwca 2007, alexanderson