~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
261. Klęska

  

I znów kolejny dzień, znów początek kolejnego tygodnia, a ja – mimo ustawicznych postanowień, mimo nieustannego wyrzutu sumienia – nie mogę wziąć się do pracy, nie umiem zmusić się i skończyć to, co zaledwie zacząłem. Jak mam napisać tę dysertację, skoro nie mam do niej serca, nie mam pomysłów, jeśli uważam ją za pomyłkę? Im bardziej mija czas, z tym większym napięciem czekam na katastrofę, jak gdybym odkrył w sobie duszę hazardzisty i rzucił wyzwanie losowi, świadom, że przegram, a mimo to grając dalej…

Nigdy nie pociągał mnie sukces, w klęsce natomiast jest coś fascynującego. Czyżbym chciał się o tym naocznie przekonać? Wszak zrezygnowałem już w życiu z tylu rzeczy...

   

          „Dla niektórych ludzi przychodzi taka godzina, 

          kiedy muszą powiedzieć wielkie Tak

          albo wielkie Nie. Od razu widać, kto z nich w sobie ma

          gotowe Tak. Wypowiedziawszy je, coraz wyżej się wspina,

   

          wzrasta i w ludzkiej czci, i w zaufaniu do samego siebie.

          Ten, kto powiedział Nie – nie żałuje. Gdyby zapytali go, czy chce

          odwołać je, nie odwoła. Ale właśnie to Nie – 

          to słuszne Nie – na całe życie go grzebie”. 

                 [Konstandinos Kawafis, Che fece… il gran rifiuto. Przeł. Z. Kubiak]

  

wtorek, 07 sierpnia 2007, alexanderson
Kawafis_Konstandinos
Komentarze
Gość: mrdalloway, 62.233.177.*
2007/08/07 23:49:16
lubię Kawafisa
-
2007/08/08 09:02:37
Jest go na tym blogu więcej...