~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
267. Skaza

   

                    „Jakież to piętno na tobie, paniczu,

                    Już teraz chory na swoją osobność,

                    Z jedną tęsknotą: żeby być jak inni?” 

                                             [Czesław Miłosz, Chłopiec]

  

wtorek, 21 sierpnia 2007, alexanderson
Miłosz_Czesław,samotność
Komentarze
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/08/22 20:33:05

Życzę odrobiny pokory względem 'innych'.
Bo w założeniu, że 'inni' są szczęśliwsi dzięki temu, że są jedynie stadem niezbyt zindywidualizowanych istot, kryje sie przerażająco dużo pychy.
-
2007/08/22 22:11:25
Pomijając kontekst całości wiersza (który jest jednym z głównych tematów liryki Miłosza), nie rozumiem skąd tu "stado niezbyt zindywidualizowanych istot"? Cały ten blog mówi o zazdrości wobec innych ludzi i jest samobiczowaniem się autora. Pycha? - czasem się tu przejawia, ale pokory mi doprawdy nie brakuje.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/08/23 22:40:35
> skąd tu "stado niezbyt 'zindywidualizowanych istot"?

Jak to skąd? To są ci tajemniczy 'inni', od których tak bardzo czujesz się 'innym' ty. Dostrzegasz swoją odrębność od 'innych', ale odrębność, indywidualność poszczególnych 'innych' - chyba z trudem. Ich traktujesz już jakoś tak, powiedziałabym, 'całościowo'. Stąd zarzut pychy. A co do zazdrości i 'samobiczowania się' - to taki rodzaj cierpień nie pozbawiony pewnej słodczy, poczucia własnej wyjatkowości, nieprawdaż /:-)/?

Z jednym sie zgadzam - nie znam wiersza z którego cytat zamieściłeś, więc komentujac wpis oparłam się tylko na tym fragmencie.
-
2007/08/24 00:27:18
Całość wiersza nie ma tu znaczenia i o to mi chodziło - zamieszczam na blogu fragmenty dzieł literackich, które mają mówić same za siebie i nabierać nowych znaczeń w opisie moich uczuć.
Dalej nie rozumiem, dlaczego "nie dostrzegam indywidualności innych ludzi" i doprawdy - nie wiem, o co Ci chodzi. Bo wbrew Twoim interpretacjom nie chodzi tu o moją "wyjątkowość" czy "indywidualizm".
I nie mów mi, że płaczę w nocy, by zaznać "słodyczy". Nie wiesz, jak gorzkie to są łzy.
-
2007/08/24 00:45:30
Gorzkie są z pewnością (jeśli mogę wtrącić się do rozmowy). Choć w przypuszczeniu czytelniczki powyżej kryje się być może wiedza, doświadczenie. Te słowa wydają się przykre, ale - wiem z doświadczenia, że jeśli łzy nocne do czegoś prowadzą, są ważne i potrzebne. Jeśli zaś towarzyszą nam latami, niezmienne - znaczy, że coś nas jednak trzyma przy nich, co trudno wprost nazwać słodyczą, ale może być... jakąś korzyścią.

Ceną bezpiecznej niezmienności?

Nie bierz tego do siebie, ja też Cię nie znam.

stryj
-
Gość: Eline, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/08/24 09:23:43
Może to nawet nie jest pycha, raczej smutek, że będąc we własnym mniemaniu kimś wartościowym, jesteś nikim dla świata. Przypuszczam, że Alexanderson nie byłby szczęśliwy, stając się nagle takim, jak "inni", "oni" itp. (i nie musi to oznaczać wyższości, raczej pytanie: Czy mam się zmienić i wyjść do ludzi, co jest trudne i nie zawsze korzystne; czy mam pozostać sobą i zmienić ludzi, co jest niemożliwe; czy też mam czekać na cud, co jest przejawem wielkiej wiary, ale.....)
Być może przypisuję Tobie samą siebie, ale tak to widzę. Pozdrawiam

PS. Spostrzeżenie nt. całej idei blogu - czy nie jest trochę tak, że słowa nie tylko wyrażają uczucia, ale też je potęgują? Czytasz, wyszukujesz, wpisujesz, komentujesz, rozpamiętujesz... Nie twierdzę, że ideałem jest zubożenie intelektualne i "niebo dla prostaczków", ale może oderwanie od opisywania własnych uczuć i postęp w kierunku jakichkolwiek działań miałyby dobry wpływ.
E.
-
2007/08/24 11:32:13
Wiem, że ten blog może sprawiać wrażenie monotonnego użalania się nad samym sobą i że należałoby zacząć działać, by z tego stanu wyjść, ale są pewne bariery, których na razie nie umiem przekroczyć. Że niby nie chcę? - wciąż boję się takiej odpowiedzi.
Nie sądzę, że "będąc we własnym mniemaniu kimś wartościowym, jestem nikim dla świata" - może kiedyś, mając kilkanaście lat, tak uważałem, ale później zrozumiałem swój brak talentu na jakimkolwiek polu. Może właśnie to zwątpienie jest moim problemem.
Nie jest też tak, że "wyszukuję, wpisuję, komentuję, rozpamiętuję" - może trudno w to uwierzyć, ale od trzech lat jestem w takim stanie, że ja, mól książkowy, nie przeczytałem ani jednej książki (może tylko kilka nieznanych mi wcześniej wierszy). Wszystkie cytaty i utwory pamiętam w ogólnych zarysach z minionych lat, gdy czytałem mnóstwo; gdy piszę o jakichś wrażeniach czy uczuciach, a nie zawsze przecież dotyczą one mnie bezpośrednio, mam od razu skojarzenia literackie, a wszystkie książki pod ręką, by co najwyżej sprawdzić dokładność odpowiedniego fragmentu.
I na koniec wyjaśniam to, co w samym blogu poruszone było już po wielekroć: owa zazdrość wobec innych dotyczy elementarnych doświadczeń, wrażeń, emocji, przygód życiowych, których nabiera się w okresie dzieciństwa i młodzieńczości, i które nawet jeśli się zdarzą kiedyś w moim życiu, nie będą tym, czym być powinny - punktem wyjścia w dorosłość. Nie mam swojej przeszłości, żebym mógł patrzeć w przyszłość, czerpać stąd siłę i doświadczenie. Trudno mi nawet się przyznać, o jak drobnych (ale nadzwyczaj licznych) sprawach tu mówię...
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/08/24 18:59:40
'owa zazdrość wobec innych dotyczy elementarnych doświadczeń, wrażeń, emocji, przygód życiowych, których nabiera się w okresie dzieciństwa i młodzieńczości'

Nawet jeśli tak jest w istocie /a zaręczam ci - nie jesteś jedyną osobą w takiej sytuacji - jeśli tak lubię twój blog, to głównie dlatego, że odnajduję tu po troszę siebie :-) /, ale tez uważam tak jak Eline - ciągłe rozpamiętywanie tego, co złe, nic tu nie pomoże. W twojej sytuacji, jedyne co sensowne to jednak 'wyjść do życia'. Uważam poza tym, że nadmiernie abstrakcyjnie postrzegasz owo nabywanie życiowych doświadczeń - ubolewasz, bo nie możesz sprostać jakiemuś wyimaginowanemu przez ciebie wzorcowi 'człowieka nabywającego zyciowych doświadczeń'! Takie wzorce po prostu nie istnieją, każdy ma nieco inne 'przygody' w życiu. I prawie każdy (a może po prostu - każdy) zna smak wylewanych w smaotności łez. Dlatego właśnie zarzucam ci brak pokory, że tak dalece skupiasz się na własnych przeżyciach, nie dostrzegajac, jak bardzo są one też udziałem innych, że inni wcale nie są aż tak bardzo 'inni'.
-
Gość: mr dalloway, 62.233.177.*
2007/08/25 00:36:35
Idąc przedwczoraj sopocką plażą i widząc młodych, pięknych, roześmianych ludzi, pomyślałem sobie przez chwilę: "Dlaczego nie mogę być taki jak oni?" I było w tym trochę zazdrości też.

***
W niektórych tekstach Miłosza widziałem sporo swoistej pychy pomieszanej z intensywnym odczuciem odrębności, nieprzystawalności do innych.
W blogu Alexandersona nie widzę pychy. Mnóstwo różnych, czasem skrajnych emocji, tak. Ale nie dostrzegam tu pychy.

-
2007/08/27 01:19:15
Tak, każdy ma inne doświadczenia. Przecież nawet gdybyś pozostawał przez 20 lat w śpiączce, też miałbyś jakieś (może nie do końca uświadomione)! Uwierz mi, że nie są ani lepsze, ani gorsze od cudzych. Uświadomienie sobie tego zajęło mi dużo czasu, ale - tak teraz sądzę.
-
2007/09/02 19:58:16
Ja się tego dopiero zaczynam uczyć.