~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
363. Passage à vide

  

Powinienem już się przyzwyczaić, że po dniach spokojnych przychodzi burza, że trzeba się wciąż mieć na baczności, a jednak znów dałem się zaskoczyć, znów nie mogłem wyjść ze zdumienia, bo znów – popełniłem błąd i zostałem przyłapany.

   

                    „Sam sobie winien; zatruł sobie spokój

                    I znosić musi skutki swej głupoty”.

  

Tym razem piorun uderzył nie w piątek wieczorem, a w sobotę rano: siłą odebrany telefon, Internet zamknięty (niewiarygodne, ale możliwe) na kłódkę, najintymniejsze zapiski, w tym „zadanie domowe” sprzed paru tygodni – wydobyte jakąś zmyślnością diabelską z najgłębszego ukrycia i zabrane (dokąd?), by posłużyć w przyszłości przeciwko mnie jako akt oskarżenia – moją spisany ręką! Bo że to wróci jeszcze, rzecz pewna...

   

                    „Wszelkie burzące czynniki nieładu ścigają nas

                    i niepokoją aż do grobu”.

  

Już mnie to nawet nie boli, już tylko nudzi i męczy. Żałuję jedynie owej nieregularności, sporadyczności, z jaką uda mi się (wyłącznie we Wrocławiu przebywając) coś na tych łamach opublikować (tylko tu złe moce jeszcze nie dotarły), tych opóźnień kilkudniowych w odczytywaniu słów odzewu do mnie kierowanych. Obyż te przerwy były rzeczywiście tak „krótkie”!

Zostałem zatem sam – pozbawiony wszystkiego, bez nadziei, bez słowa otuchy, wyczerpany nierówną walką przechodzę w próżnię. Tylko ta pustka, którą w sobie noszę – już tylko ona jest moja! 

   

                    „Otóż i wypaliła się świeca i osiedliśmy w ciemności”. 

                              [William Shakespeare, Król Lear. Przeł. J. Paszkowski]

  

wtorek, 15 stycznia 2008, alexanderson
rodzina,Shakespeare_William
Komentarze
2008/01/15 11:40:14
zawsze coś ;)
-
Gość: Eline, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/01/16 08:44:13
Wyprowadź się jak najszybciej. Gdziekolwiek. Przecież masz minimum finansowej niezależności... Nie wiem, czy te kary wynikają z miłości i bezradności, ale przypominają skarcenie dziecka, które za długo siedziało przed telewizorem i Twoje pogodzenie z losem jest niepokojące.
Uwielbiam czytać Twoje refleksje, ale tym razem nie rób z tego martyrologii z całą oprawą literacką. Masz świetną okazję i powód, by się usamodzielnić.
Pozdrawiam serdecznie.
E.