~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
370. Almost

  

Lata, dni, godziny… Dzisiejsza daremność – bezowocna wrocławska wyprawa, nieznalezienie książki, którą znajdę jutro, zbyteczne posiedzenie Zakładu i debata nad tym, co dla mnie od lat było oczywiste, przeze mnie postulowane zresztą, i lęk niepotrzebny przed spotkaniem Tamtej (wciąż mógłbym ją pokochać, gdyby nie widziała we mnie mężczyzny) – nieobecnej, na szczęście chyba, i jeszcze jedno dzisiaj niewidzenie, nieuśmiechnięcie się, niekochanie, z mojej tylko strony wyrzeczenie, bo dla mnie jedynie znaczenie mieć mogące… Przeraźliwa pustka wyziębia mi dłonie – dziś wszyscy ludzie wydają się obcy. I nawet Ty mnie prawie tak, jak ja Tobie… 

   

                    „Gdzie mam się podziać w tym styczniu przeklętym?

                    Otwarte miasto czepia się obrzydle…

                    Może mnie upił widok drzwi zamkniętych? – 

                    Wyć się chce: wszędzie zasuwy i rygle. 

   

                    I te pończochy rozszczekanych przecznic,

                    I te spiżarnie wykrzywionych ulic:

                    Zza wszystkich rogów wrogów niebezpiecznych

                    I w każdym kącie końca oczekuję”. 

                                        [Osip Mandelsztam. Przeł. S. Barańczak]

  

wtorek, 29 stycznia 2008, alexanderson
studia,kobiety,homo,Mandelsztam_Osip
Komentarze
2008/01/31 13:10:31
A to wszystko przypomniało mi fragment piosenki Bajora o proustowskiej Albertynie:

"[...]Lata, dni, godziny w supeł mi zawiązał czas
Nie ma Albertyny, nigdy już nie stanie w drzwiach
Zakwitające dziewczyny
Po chwili mają sto lat
Ich cienie tańczą tam
Gdzie w ciszy
Głogi się kołyszą
Głogi się kołyszą
Głogi się kołyszą."