~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
372. Et si tu n’existais pas...

  

Boli mnie nierównoczesność, nieadekwatność, jednokierunkowość – moich sygnałów, prób, oczekiwań. Ten dojmujący brak wzajemności – we wszystkim. A przecież mnie ostrzegałeś…

Nie musiałem się zakochiwać, byś przesłonił mi sobą innych. Ale w drugą stronę to jakoś nie działa. Bo czy zauważyłbyś w ogóle moją nieobecność? Zbyt wielu Cię otacza, bym uwierzył, że tak...

   

                    „A ci, z którymi Pan Bóg nas rozłączył,

                    Świetnie obeszli się bez nas – i nawet

                    Wszystko wyszło na lepsze…”

                                        [Anna Achmatowa. Przeł. S. Pollak]

  

Znikasz, wymykasz się, ukrywasz. Nie chcesz. Nie mówisz. Nie dzielisz.

Jak gdyby Cię nigdy nie było…

Tymczasem to mnie nie ma, brak dla mnie miejsca. A jeśli nawet w Twoich myślach nie, to już nigdzie…

  

I pomyśleć, że gdybyś nie istniał, nie znałbym nawet tej tęsknoty. Może dla Ciebie byłoby tak nawet lepiej, ale nie dla mnie...

  

sobota, 02 lutego 2008, alexanderson
homo,Achmatowa_Anna
Komentarze
2008/02/03 11:07:22
czytuję czasem Twojego bloga, i uderza mnie, jak wiele zbliżonych słów - nigdy na głos nie wygłoszonych przeze mnie - mamy dla opisania obcych sobie sytuacji.

Śledzę Twoje zdania wspominające niekiedy o tym, jak przyjmujesz zdania cudze za część opisu własnego życia... gdzie dojdziemy, jeśli nawet rzeczy najbardziej osobiste są tylko powtórką cudzego odczucia?
-
2008/02/03 15:04:39
Nie tam zapewne, gdzie dojść byśmy chcieli...
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/02/03 21:25:25
Jakiś czas temu - chyba podobnie jak ty - po długim okresie absolutnej pustki, zupełnie idiotycznie i szaleńczo się zakochałam. Uczucie to również nie zostało odwzajemnione, choć dużo dobrego od tej drugiej strony dostałam. Na poczatku też oczekiwałam, że czyjaś miłość i akceptacja w jakis sposób mnie 'stworzy', ale to chyba nie tak. O wiele istotniejsze okazało się to, że to ja potrafiłam wreszcie kogoś pokochać. Świadomość tego, że jestem zdolna do ludzkich, normalnych uczuć, sprawiła, że mam teraz dużo mniej wątpliwości co do tego, czy istnieję :-).

A co do poprzendiego komentarza i tematu powtarzania cudzych odczuć... Czymś najcudowniejszym, czego doznałam dzięki tej mojej miłości, było poczucie całkowitej niepowtarzalności i świeżości tego, co mnie spotyka, tak jakby nikt przede mną jeszcze tego na tym świecie nie przeżywał :-). Jeśli uczucia sa prawdziwe, zawsze są niepowtarzalne.
-
2008/02/03 22:07:30
Zwracam uwagę, że w mojej notce przy "zakochaniu" jest przeczenie. A tych Twoich dużo mniejszych wątpliwości co do własnego istnienia - zazdroszczę...