~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
377. Der Abschied

  

Słucham ostatniej pieśni z Das Lied von der Erde Mahlera.

Ten finał, co mógłby trwać bez końca – jak szmer fal, muskających z czułością brzeg, coraz cichszych w miarę naszego odchodzenia w głąb lądu, gdy najpierw znika z oczu samo morze, potem w uszach zamiera nawet echo, a my pozostajemy z samym tylko wspomnieniem, równie niekształtnym co woda… Ewig… ewig…

Zmierzch dnia, zmierzch życia – muzyka przechodzi w ciemność jakby umierała. I cisza. Już zawsze… na zawsze…

  

„Pozostaję w szponach przeszłości, wszystkiego, co utraciłem, teraźniejszości wypełnionej samotnością… Wiesz, że takie nastroje miewam od czasów młodości. Nigdy nie było nikogo, z kim coś by mnie łączyło, z kim mógłbym podzielić się doświadczeniami, pomysłami i nadziejami” [Gustav Mahler, 1894].

   

Przez całe życie tylko raz byłem gotów się otworzyć, tylko raz poczułem czyjeś ciepło. Ale żar (nie mój) wygasł, a dom pozostał pusty. Jak mam uwierzyć, że jeszcze się zdarzy, że znów…? 

   

                    „Ale uprzedzam o tym was,

                    Że żyję ten ostatni raz”

                              [Anna Achmatowa. Przeł. W. Grodzieńska].

  

Nie wiem, czym zawiniłem, że mnie to wszystko spotyka. Widać, zasługuję na wiele, dlatego też wiele będzie mi zabrane…

Żegnam się więc zawczasu – ze wszystkim, czego mieć nie będę...

   

wtorek, 12 lutego 2008, alexanderson
Achmatowa_Anna,homo,samotność
Komentarze
2008/02/13 01:42:51
Właśnie.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/02/13 19:41:27
"Nigdy nie było nikogo /.../ z kim mógłbym podzielić się doświadczeniami, pomysłami i nadziejami”

No to jesteś w lepszej sytuacji niż Mahler. Zawsze możesz podzielić się nimi z nami :-).
-
2008/02/14 13:03:32
No nic dziwnego, że jak się słucha Mahlera, to ma się zły nastrój.
-
2008/02/14 19:34:47
A jednak w przygnębiający nastrój wprawia mnie ktoś inny niż Mahler... ;-)
-
2008/02/16 11:25:26
Dałbyś już z tym spokój. Już lepiej zwal wszystko na Mahlera.