~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
388. Madness

  

Były zapewne w ostatnich miesiącach dni z niższą temperaturą i silniejszym wiatrem, ale takiego zimna jak dziś dawno nie doświadczyłem. Rozdygotany spieszę wczesną porą – jak wczoraj, choć w miejsce znacznie odleglejsze i dotąd niezapoznane – na kolejny seans. Jak gdybym chciał z nawiązką nadrobić te moje paroletnie kinowe niebytności; kto wie zresztą, jak wiele czasu upłynie, nim znów nadarzy się okazja. Marzę o takich wieczornych wyprawach z kimś, a dostępne są mi tylko poranne, z samym sobą. Nie najgorsze to chyba jednak towarzystwo…

Do celu docieram zmarznięty i wyczerpany, o mało przy tym nie gubiąc się w czeluściach świątyni konsumpcji. Natłok tego wszystkiego – sklepów, towarów, zaułków – przyprawia o szaleńczy zawrót głowy.

  

Wczoraj widziałem mistrzostwo, dzisiaj zobaczyłem wielkość. Wybieram bez wahania to drugie, choć Oscary przypadły pierwszemu. Nie mogło być inaczej. Wizja Ameryki jako kraju zapomnianych wartości i powszechnego mordu musi być tam mimo wszystko łatwiejsza do strawienia niż finałowe szyderstwo z fałszywych proroków, co złodziejstwo nazwali objawieniem. Za dużo takich opętanych kaznodziei uspokaja współcześnie sumienie Nowego Świata, niegdysiejszej Ziemi Obiecanej

Psychodelia bogactwa i religii, co trawi dziś Amerykę jak choroba, bo też z gorączki (czarnego złota czy raju wolności) się zrodziła. Pieniądze i wiara, chciwość i obłuda, sycące się nawzajem upokorzeniem każdego, kto staje im na drodze – tak długo, w końcu poleje się krew

  

Napotykani za każdym razem na wrocławskich ulicach ludzie mówiący do siebie, do kogoś wyobrażonego obok, kłócący się z cieniami, objaśniający coś powietrzu; moi współnosiciele nieszczęścia. Obłęd to, samotność czy egoizm? Przyjmuję każdą diagnozę i nie obiecuję poprawy…

  

wtorek, 04 marca 2008, alexanderson
Tagi: filmy
filmy
Komentarze
2008/03/05 09:14:22
Czyżbyś wczoraj był w Madnessie na meczu? :D
Ja też tam byłam, oglądałam mecz przez ramię i przegrywałam grając w bilard :D
-
2008/03/05 09:19:33
Nie wiem, o jakim meczu w jakim Madnessie mówisz - ja piszę o szaleństwie (w filmie i w życiu)... ;-)
-
2008/03/05 09:27:47
Tak mi się skojarzyło ;)
Klub Madness, mecz AC Milan z Arsenalem :)
-
2008/03/05 09:41:14
Nigdy nie byłem w żadnym klubie, więc nawet ich nazw nie kojarzę.
-
Gość: Mia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/05 17:15:14
Witaj. Wyobrażam sobie, że poranne seanse muszą mieć w sobie o wiele więcej uroku, niż te wieczorne. Pozdrowienia.
-
2008/03/05 18:16:24
Rzeczywiście, cisza i pustka na sali tworzy szczególny klimat i bardziej sprzyja poddaniu się magii kina.
-
2008/03/05 22:24:14
No, dwa ważne fimy...(nie widziałam jeszcze żadnego i chyba przyjdzie mi te wszystkie straty nadrobic dopiero latem). Nigdy nie chciałam chodzić do kina sama (z reszta nie tylko do kina ale w ogóle nigdzie), nauczyłam sie tego dopiero w zeszłe wakacje i jest mi naprawdę dobrze z myślą, ze mogę zrobić coś, na co mam ochotę niezależnie od tego, czy ktoś się nade mną ulituje i zechce mi towarzyszyć, czy nie...
A na koniec polecam "Granatowyprawieczarny", (o ile jeszcze nie widziałeś) nie wiem, czy jeszcze to gdzieś można zobaczyć. ale podejrzewam, ze spodobałoby Ci sie :)
-
Gość: stryj, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/06 10:30:05
Ci, co tak mówią w powietrze, mają najczęściej po prostu małe słuchawko-mikrofony na uszach i rozmawiają przez telefony.
-
2008/03/06 12:06:58
Tacy z zestawem głośnomówiącym i telefonami są łatwo rozpoznawalni i nie o nich pisałem - wciąż natykam się na starsze panie lub zniszczonych życiem mężczyzn, którzy ewidentnie nie zdają sobie sprawy, że "myślą na głos" i sprawiają bardzo smutne wrażenie ludzi "nie z tego świata".