~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
391. Zmierzch

  

Pierwszy gorący dzień, co nie tyle nawet zapowiada nadchodzące, ile pieczętuje, zamyka minione… Uporczywe poszukiwania lżejszego, ale koniecznie czarnego obuwia na moje miniaturowe stopy (małe jak nos, małe jak…, bo małe jest piękne) uwieńczone zostają pół-sukcesem, który – ze względu na swoją niską cenę – oby choć końca tego roku doczekał… Tak jak tydzień temu wróciłem po latach do kina, tak dziś wracam do lektury – kilkudziesięciominutowa podróż powrotna z Wrocławia pozwala przeczytać w całości Bez krwi Alessandro Baricco; w torbie jeszcze kupiony okazyjnie Ogród niedoskonały Tzvetana Todorova (z pobieżnego przeglądu – tak charakteryzuje samego siebie J. J. Rousseau w liście do Sophie d’Houdetot 17 XII 1757: „Zżerany potrzebą kochania i bycia kochanym, i mało wrażliwy na wszystkie inne potrzeby”)… Na zajęciach w Instytucie rosyjski dekadentyzm – nie wiem, dlaczego tyle uwagi poświęciłem zjawisku zalegalizowanej prostytucji. Z ekstatycznego nurzania się w żywiołach u Balmonta, kultu własnego indywidualizmu u Briusowa oraz katastroficznego pesymizmu i ucieczki w marzenie u Sołoguba zdecydowanie najbliższy jest mi autor Małego biesa – co prawda, nie prześladuje mnie jeszcze złośliwa niedotykomka, ale chyba niewiele do tego brakuje. Byłaby ona moim jedynym i codziennym towarzyszem…

Już nie widok zakochanych par, małżeństw, związków, partnerów na ulicach, zdjęciach, w opisach rodzi łzy w kącikach moich oczu, ale brak kogokolwiek do zwyczajnej rozmowy, nieobecność drugiego. Chwilami mam wrażenie (jest coś z pychy w takim myśleniu), że już nie można sobie wyobrazić większej udręki, niż moja. Chwilami muszę się bardzo powstrzymywać, by nie zrobić czegoś nieodwracalnego. Nie używam wtedy racjonalnych argumentów… 

   

                    „Привычка жить... наверно. Все равно.

                              Душа согласна на любое.

                    Включи другой канал, трескучее кино,

                              Стрельба, объятия, ковбои.

                    Проснусь – увижу луч, умру – увижу тьму,

                              И, погружаясь в сумрак дымный,

                    Я одиночества такого никому…

                              Гори, гори, звезда моя, прости мне…”

                                        [Bachyt Kienżejew]

  

Po tych słowach zawsze słyszę w podświadomości huk wystrzału...

Пора, мой друг, пора...

  

poniedziałek, 10 marca 2008, alexanderson
studia,homo,książki,Wrocław,śmierć
Komentarze
2008/03/11 13:36:51
Czasem, kiedy Cię czytam, ogarnia mnie przerażenie. Tak strasznie chciałabym Ci pomóc.
-
Gość: stryj, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/11 17:11:45
Ejże.
-
2008/03/11 21:27:32
Kiedyś też tak myślałam ("że już nie można sobie wyobrazić większej udręki, niż moja"),
ale teraz wiem jakie to było głupie i niedojrzałe...
i jakie egoistyczne - choć ta ostatnia rzecz dotarła do mnie na prawdę niedawno (i zawsze będę mieć wyrzuty sumienia, bo zdecydowanie za późno)...:/