~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
396. Defeat

  

Na dzisiejszym styczniowym wietrze łzy niemal zamarzały mi w oczach. Ale na pełne załamanie pozwoliłem sobie dopiero po dotarciu do Instytutu i zamknięciu się w łazience (zawsze ta sama kabina jest jedynym przytulnym mi miejscem). Nie wytrzymuję już własnego istnienia...

Modliłbym się o śmierć, ale nie mam do kogo. Zaklinam więc los, by coś przynajmniej (mam nawet pewne podstawy, by na to liczyć) zżerało mój organizm od środka. Wewnętrzne gnicie nie może być gorsze niż dławiące umysł myśli…

  

„Czuję, jak coś we mnie pęka, niczym eksplodujące szkło. Chodzę w tę i z powrotem, nękany napadami wściekłości, odczuwam silną potrzebę działania, ale nie mogę nic zrobić, gdyż wszelkie usiłowania wydają mi się z góry skazane na zagładę. Porażka, zawsze porażka. Jedynie samobójstwo mieni się blaskiem, dla mnie nieosiągalne”

          [Michel Houellebecq, Poszerzenie pola walki. Przeł. E. Wieleżyńska].

  

Ze wszystkich rzeczy na świecie moja przyszłość i cała ta pseudoegzystencja wydają mi się najmniej interesujące, zupełnie niewarte zachodu. Może gdybym nie wiedział, co tracę, dałoby się to jakoś znieść. Ale, niestety, wiem, po co się żyje…

  

wtorek, 18 marca 2008, alexanderson
Houellebecq_Michel,śmierć
Komentarze
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/19 22:02:39
Well...
Lektura Houellebecqa mało chyba pomoże na taki stan ducha. Co najwyżej - dobije.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/20 10:34:08
"odczuwam silną potrzebę działania, ale nie mogę nic zrobić"...
Stoję przed lustrem i przeklinam cały świat przy okazji pytając samego siebie: za niski? za chudy? twarz nie ta? czego mi brak?...
Chciałbym ludziom wydłubać oczy. Albo lepiej sobie. Nie odzywać się, tylko pisać. Jedyne co mam to nadzieję, że będę szedł gdzieś zmęczony (znów), zapętlony w procesie myśli (jak zawsze) i w końcu odnajdę to magiczne równanie - co podstawić w "x" a co w "y" żeby mechaniczne trybiki w ludzkich czaszkach zmieniły swój takt...
-
2008/03/20 17:01:36
Jak dobrze to znam! Ale wiem też (już), że takie pełne żalu do siebie i innych ludzi chodzenie donikąd nie może zaprowadzić... Co jednak można zrobić, gdy nic zrobić nie można?...
-
2008/03/20 19:25:11
Nie wiesz, co mówisz... Gdybyś naprawdę stanął w obliczu czegoś bardzo złego, walczyłbyś wszystkimi siłami o nawet najnędzniejsze życie; instynkt przetrwania.

Zatrudniłbyś się w normalnej firmie, poznałbyś ludzi, byłbyś wśród ludzi, miałbyś obowiązki zawodowe, o których byś myślał i które by Cię dostatecznie angażowały, miałbyś motywację, poczucie jakieś nowości, wyzwania, usamodzielniłbyś się, przeprowadziłbyś się... Czasem wystarczy jeden niewielki krok, by zmienić ogromnie dużo.

-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/20 19:31:47
Ogromnym błędem jest myślenie, że to większość ma rację. Więcej już dodawać chyba nie trzeba.
-
2008/03/21 19:55:50
Veera, nie zawsze tak jest. Ja pracuję w "normalnej" firmie (zresztą co to dokładnie oznacza "normalna"?), mam obowiązki zawodowe, a i tak moje życie jest do niczego, bo poza pracą nie ma nic. Przychodzi piątek, ludzie cieszą się z weekendu, a ja wiem że czekają mnie 2 dni nudy, mniej więcej tak samo nieciekawe jak praca. A potem poniedziałek i wszystko się powtarza. Nigdy już nie będzie lepiej