~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
397. Śnieg

  

Próbując dociec przyczyn tego wszystkiego, cofam się w pamięci ku coraz to odleglejszym wspomnieniom, bolesnym obrazom, dotkliwym ranom, i miast odpowiedzi znajduję tylko kolejne pytania, jeszcze jedne z całego szeregu wątpliwości. Źródła mojego strachu, wszystkich kompleksów i zahamowań, mojej samoizolacji… fundamenty otaczającej mnie próżni…

Pamiętam, choć nie powinienem… Twarz, wciśniętą w śnieg po powaleniu mnie od tyłu na ziemię… Szydercze kartki przyczepiane mi na plecach… Ślady oplucia, dopiero w szatni na kurtce dostrzegane… Drwiny na sali gimnastycznej… Przezwiska… 

   

                    „I wszędy było mi oszczerstwo towarzyszem.

                    Przez sen, jak skrada się, słyszałam i wciąż słyszę”

                              [Anna Achmatowa, Oszczerstwo. Przeł. W. Woroszylski].

  

A może to ja? Przeze mnie? Przez ówczesne przekonanie, że nie podzielam pasji i rozrywek moich rówieśników... Przez długie, prowokująco falujące włosy?... Lęk przed piłką… Erudycyjną wyższość prymusa…

Źródła – wokół mnie i we mnie…

W efekcie zaś zostałem sam, z całym tym bagażem nie-do-udźwignięcia, nie-do-wypowiedzenia, nie-ma-komu-do-wyznania. A przecież, choć tak wielu najprostszych a wciąż nieznanych rzeczy doświadczyć bym pragnął, brutalne lekcje z przeszłości wiele mi dały. Nawet jeśli obecnie nie jestem dzięki nim silniejszy… 

    

                    „Tyle już we mnie rzucono kamieni, 

                    Że mi niestraszny i rzucony świeżo. 

                    Mój potrzask w kształtną wieżę się zamienił,

                    Wśród wież wysokich stał się smukłą wieżą.

                    Jej budowniczym wielkie składam dzięki, 

                    Niech się nie znajdą w trosk i smutków matni. 

                    Stąd wcześniej widzę promienie jutrzenki,

                    Tu tryumfuje słońca błysk ostatni”

                              [Anna Achmatowa, Samotność. Przeł. L. Lewin].

  

Dziś staram się pokryć swoje koszmary bielmem zapomnienia. Tego pierwszego dnia wiosny, gdy za oknem sypie śniegiem. Innym, na szczęście, niż wtedy, gdym go musiał kosztować…

  

czwartek, 20 marca 2008, alexanderson
Achmatowa_Anna,samotność,homo,dzieciństwo
Komentarze
2008/03/20 21:56:32
zręczne masz pióro, a i osobowość ciekawą, wszystkiego pięknego Ci życzę, tak sobie myślę, że człek jest nieszczęśliwy, kiedy zbyt głęboko wchodzi w siebie, rozdrapuje każdy szczegół miniony, dni nie są łaskawe dla niektórych wspomnień, a żyć trzeba! NADA!!! powodzenia i głębokiego zachłyśnięcia się Życiem, bo mimo wszystko jest piękne, prawda?
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/20 21:59:37
Pojęcia ludzkie są względne - dla innych piękne jest przekleństwem.
-
2008/03/20 22:26:57
Jeśli już ktoś ma rzucić w Ciebie kamieniem(Achmatowa), to niech to przynajmniej będzie kamień... filozoficzny.
-
2008/03/20 22:56:08
Tamten okres należało po prostu przetrwać. I nigdy nawet na trochę do niego nie wracać...
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/21 12:08:06
Eureka Alexanderson`ie! Już wiem! Dzisiejsza noc była dla mnie przełomowa! Znów mogę być szczęśliwy! W końcu znalazłem rozwiązanie! Jest wręcz banalne i oczywiste. Otóż sczęścię przychodzi samo, kiedy chce. Gdy idzie z nami krok w krok zaczynają się dziać niezwykłe rzeczy. Napotykamy najróżniejsze symbole, którymi szczęście wskazuje nam drogę... Ja chciałem je oszukać, chciałem przywiązać na smycz... i wtedy mnie opuściło. Przez błąd, który popełniłem straciłem wszystko.
Teraz gdy już wiem co zrobiłem i czego żałuję, będę czekać cierpliwie na jego powrót. Tym razem dam mu się prowadzić za rękę...
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/21 14:25:33
Skrzywdzono Cię, gdy byłeś dzieckiem , ale dlaczego pozawalasz by krzywdzono Cię (wspomnieniami tamtej dziecięcej krzywdy) teraz - już jako dorosłego mężczyznę? Wtedy byłeś prawdopodobnie bezbronny wobec przeważającej siły - dziś już nie jesteś dzieckiem, więc może pora wykrzesać z siebie trochę dobrej złości, wściekłości i siły, do walki - walki o siebie?
Poza tym, nie sądzę by wracanie do dawnego bólu nie miało sensu- dopóki coś wciąż boli, to nie da się tego zapomnieć, trzeba to w sobie do końca wyleczyć. Najlepiej -krótko, ale dogłębnie.
-
Gość: prawiebrunet, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/21 14:34:30
Jasne, ale co innego leczenie, a co innego pogrążanie się w.
-
2008/03/21 15:17:50
Tamten, rozciągający się na większość mojego życia okres przetrwałem i staram się do niego nie wracać - zakończenie komentowanej tu notki ma chyba wydźwięk optymistyczny. Jednakże ta przeszłość zaważyła na moim dzisiaj: nie mając nigdy kolegów ani przyjaciół, spędzając czas wyłącznie z samym sobą, z nikim nigdy nie rozmawiając, nie spotykając się, nie bawiąc... - próbując obecnie się przełamać i zwalczyć demony muszę wciąż popełniać błędy, bo wszystko, najbardziej elementarne rzeczy, jest dla mnie nowe. Chyba zrozumiałe więc, że idzie to powoli i nie jest wolne od wahań. Ale staram się...
PrB. - ogromnie mnie ucieszyły Twoje odwiedziny. Dziękuję. Wam wszystkim zresztą :-)
-
2008/03/21 20:02:57
Nękali cię, a mimo wszystko nosiłeś długie włosy, więc potrafiłeś być sobą nawet, gdy to wiele kosztowało. Nie każdego na to stać.
-
2008/03/22 13:06:21
Czytam i myślę. Jak jest dzisiaj?
-
2008/03/22 13:57:09
Dziś - jest znacznie lepiej, choć jeszcze nie na tyle, by się uśmiechać. Ale śnieg na szczęście już stopniał ;-)
-
Gość: Jerzy, *.dynamic.chello.pl
2013/03/16 18:20:19
Dziękuję,