~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
423. Impotence

  

Wczoraj po raz pierwszy w tym roku odwiedzam naszą działkę (dlaczego w wieku kilkunastu lat nie nosiłem sportowych butów, czapek z daszkiem i bluz z kapturem? I czy robiąc to teraz, zbyt rzadko jednak – źle czynię? Tak bardzo przecież chciałbym zostać chłopcem…) Wygrzewam się na słońcu, wsłuchując w śpiew ptaków, szum wiatru, pracę sąsiadów, patrząc na przesuwające się w górze obłoki i na białe linie, przecinające błękit we wszystkich kierunkach – ślady po samolotach. Cudownie. Bez ruchu… Bez końca…

  

Piszę kolejne listy, które nie zostaną wysłane. Rozmawiam z cieniem, obejmuję powietrze, całuję poduszki na otarcie ich łez. Próbuję się przyzwyczaić do bycia znikniętym”. Jak gdyby to była nowa dla mnie sytuacja...

Nie wiem nawet kiedy, ale zniknięto mnie…

  

Gdybyś wiedział, do jakiego stopnia Cię rozumiem i znam, przestraszyłbyś się... Przypominasz mi – mnie samego. Dlatego właśnie jestem tak bezradny…

   

                    „Jakie wymyślić słowa dla ciebie

                    gdy nie ma słów

                    Jakie odnaleźć znaki na niebie

                    pochmurnym już 

                    Płynie okręcik papierowy

                    Płyną różowe baloniki

                    Wymyślić noce kolorowe

                    Ciszę zapisać w pamiętniku

                    Ciszę zapisać…” 

                              [Ewa Lipska, Nie baw się więcej kulą ziemską]

  

Brak mi pomysłu na cokolwiek. I na kogokolwiek…

  

środa, 07 maja 2008, alexanderson
Lipska_Ewa,homo,samotność
Komentarze
2008/05/07 22:10:20
Myślałam, że tylko ja mam taki problem
-
2008/05/08 14:13:35
W całej tej ciągnącej się już parę lat pisaninie najlepsze (choć co to za pocieszenie?) było odkrycie, że inni też mają problemy, a niektórzy nawet te same, co ja...
-
2008/05/08 20:19:52
bluza z kapturem, sportowe buty, czapka z daszkiem to też moje niespełnione, wsteczne marzenie co do wieku nastoletniego.
-
2008/05/08 21:11:59
W pewnym sensie przestaje się być wyjątkowym
-
2008/05/08 21:18:47
Bluza z kapturem, black metal, imprezy - w to wszystko ładowałem całą energię życiową w liceum, żeby być takim jak inni, żeby być lubianym. I niby było wszystko fajnie: ludzie nic do mnie nie mieli, nikt nie sprzeciwiał się jak szedłem na imprezę, ale z czasem zaczęło do mnie docierać, że coś tu jest nie tak: nikt do mnie nie zadzwonił, rzadko kto chciał rozmawiał jeżeli ja nie zacząłem, rzadko kiedy ktoś miał do mnie jakiś "interes". Lubili mnie tylko o tyle że nikomu nie przeszkadzałem. Ale też nikt się mną nie interesował. Sam na tych imprezach rzadko się dobrze czułem i tak zostało do dzisiaj. I tak chyba zostanie na zawsze.
Taki już los człowieka, który chce być duszą towarzystwa, ale ciąży mu mózg naukowca. Nie będzie ani jednym ani drugim.
-
2008/05/08 21:27:10
U mnie pragnienie, by być jak inni, pojawiło się dopiero na studiach, ale - nic z tym nie robiłem. Coraz bardziej się tylko gryzłem i zapadałem w sobie. Wciąż tego pragnę, ale już chyba nie umiem...
-
Gość: P., 80.50.249.*
2008/05/11 13:07:10
Dajemy się znikać na własne życzenie. Najczęściej... Mi akurat jest z tym całkiem dobrze. Istnieję dla małego grona. I tylko oni dla mnie istnieją. Reszta... Reszty po prostu nie ma.
I nie wiem czy dążenie do bycia takim jak inni jest dobrym pomysłem. Wiary i wytrwałości.
-
2008/05/11 13:59:23
"Małe grono"... - to przekracza moje najśmielsze wyobrażenia...
A w byciu jak inni chodzi o to, by doznawać wszystkiego i przyjmować to z naturalnością, by zacząć żyć, przestać się bać samego siebie i samym sobą krępować...
-
2008/05/14 18:58:31
Nigdy nie byłam jak inni .