~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
434. Gewaffneter Frieden

  

W domu, w którym nigdy nie mówiło się o uczuciach i nie okazywało ich, nie tak przynajmniej, by zapadło to w pamięć, każdy najdrobniejszy gest – uśmiech, łza, objęcie ramionami, pocałunek, słowo prawdy – okazuje się być błądzeniem po omacku, obopólną próbą zmniejszenia dystansu, bolesną lekcją miłości, czynem heroicznym dla każdej ze stron. Wzajemną walką o ocalenie…

    

„– O czym mówisz, Aleks? – zapytała matka, a Rański po chwili zastanowienia, a może po prostu tylko po chwili odpowiedział, że właściwie o niczym.

Bo też miał wrażenie nie od dzisiaj, że rozmawiają z matką o niczym. On ją pyta o nic, a ona mu nic nie odpowiada. Ich rozjarzające się coraz częściej kłótnie też były o nic. Rański nie mógł sobie przypomnieć, by jakikolwiek przedmiot ich sporu tak naprawdę go obchodził. Odmawiał jej racji, chociaż nie zawsze, musiał to przyznać, był pewien własnej”

                              [Eustachy Rylski, Człowiek w cieniu].

  

wtorek, 27 maja 2008, alexanderson
rodzina,Rylski_Eustachy
Komentarze
2008/05/28 08:42:01
Najsmutniejsze jest to, że wg badań przeciętny rodzic rozmawia ze swoim dzieckiem 15 minut dziennie... I chciało by się sparafrazować hasło a propo czytania dzieciom... Rozmawiaj ze swoim dzieckiem przynajmniej 20 minut dziennie... codziennie.. To straszne..
Ale to rozumiem... sam to przeżywam... Nic tylko pokojowe drzwi patrzą na siebie w milczeniu... A za nimi rozgrywają się małe dramaty... w pojedynke...
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/05/29 21:46:06
Moja matka twierdzi, że jej życie było po prostu zbyt trudne, by mieć czas na taki 'luksus' jak okazywanie uczuć dzieciom. Ale wiem, że tak naprawdę to nie w tym tkwił problem, tylko w tym, że i ona była (i jest) uczuciowo okaleczona. I takie sprawy ciągną się i kumulują przez pokolenia...
Gratuluję tych Twoich prób :-)
-
2008/06/02 23:44:28
Zgadzam się z przedmówcą co do przenoszenia z pokolenia na pokolenie. Co do moich rodziców, to wydawało im się, że opieprzając mnie za tchórzostwo nauczą mnie odwagi, a tymczasem ja słuchając ich nauczyłem się, że jestem beznadziejny i że rodzice mogą mi zaoferować wszystko tylko nie pomoc w sprawach, w których naprawdę jej potrzebowałem.