~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
447. Wahlverwandtschaften

   

                    „Nigdy nie byłem niczyim rówieśnikiem”…

                                        [Osip Mandelsztam. Przeł. M. Leśniewska].

  

A mimo tego poczucia mojej całkowitej odrębności, niedopasowania, samoistności i nieprzystawalności, wciąż otrzymuję nowe listy, odbieram specyficzne głosy i słowa – dowody współodczuwania, próby utożsamienia się, wreszcie kolejne wyrazy zdziwienia, że jest-ktoś-taki-jeszcze: „Jak można pisać takie rzeczy? – które wgniatają w ziemię, rozdeptują na miazgę, rozmazują na blacie? Jak można, będąc kimś innym, odrębnym, wwiercać się tak do czyjegoś mózgu, mówić o sobie jego słowami, jak można tak wyrażać myśli, pragnienia, potrzeby, lęki i urojenia innych?”

To, co zdawało się być indywidualne, okazuje się więc doświadczeniem zbiorowym, na swój sposób uniwersalnym, ponadjednostkowym, nie-tylko-moim. Przekonałem się już o tym kilkakrotnie, a jednak za każdym razem jest to zaskakujące. „Iluż jeszcze jest takich odrętwiałych, nakarmionych fantazmatami, doświadczonych przez myśli, a nie działanie?”

Moja odpowiedzialność za innych, jaka w tym wszystkim, gdzieś na drugim planie się kryje, a zarazem wykradanie i upublicznianie przeze mnie demonów ich intymności; moja niemożność obejścia się bez nich… 

   

                    „Jestem waszym głosem, żarem waszego tchnienia, 

                    odbiciem jestem waszych twarzy. 

                    Choć skrzydeł daremnych daremne są drgnienia, 

                    będę z wami, cokolwiek się zdarzy”

                                        [Anna Achmatowa. Przeł. A. Ziemny].

  

niedziela, 22 czerwca 2008, alexanderson
Mandelsztam_Osip,Achmatowa_Anna,samotność
Komentarze
2008/06/22 22:24:49
No, emo, wypisz wymaluj. I jak ładnie cierpi za miljony... A nie, to nie emo, to mesjasz jakowyś...
-
2008/06/22 22:34:18
Już prędzej - wieszcz... ;-)
-
2008/06/22 23:28:41
A propos wieszcz - może tak poezją nas, może właśnie w poetę się przeobrazić? Choć to zapewne mniejszy odbiór. Z drugiej strony skoro "Egzaltacja w pojedynczych notkach jest bardziej strawna dla czytelników, niż gdyby miała powstać z tego jakaś większa całość." może właśnie krótka forma byłaby lepszą? Na deficyt wrażliwości raczej nie narzekasz.

Choć... może w innym niż to blogowe życiu - będącym może eksperymentem literackim - jesteś własnie poetą, czy prozaikiem już wydawanym...
-
Gość: random_gość, 78.150.177.*
2008/06/22 23:31:47
Faktycznie, stajesz się emo. 'Nikt mnie nie rozumie, wszystko jest be'. A jednak zdajesz sobie sprawę, że są tam 'dowody współodczuwania'. Tak, emo jest doświadczeniem zbiorowym, choć każdy emo myśli, że jest unikalnym emo. Emo nie jest fajne. Emo, emu, o emie...
-
2008/06/23 08:15:09
O "emo" wiem tyle, że istnieje zjawisko o tej nazwie. Jeśli polegać ma na poczuciu niedopasowania i tragizmu istnienia, to "emo" było od zawsze. Ale nie wydaje mi się, by tylko o to tam chodziło. Nie jestem "emo", tylko - co najwyżej - tym, co w podtytule bloga...
I nie mówię wcale, że "nikt mnie nie rozumie"... Powyższa notka jest właśnie o tym, że rozumie mnie (i przeżywa to samo) zaskakująco wiele innych osób...
-
2008/06/23 10:22:14
A propos wpisow: rzeczywiscie emocjonalny hardcore, ale drogi wyjscia sa, milosc albo duzo seksu. niekoniecznie wcale samobojstwo.

a propos komentarzy : kazdy ma prawo do depresji. nie ma sie co czepiac
-
2008/06/23 16:56:08
A jak się nigdy nie zaznało ani miłości, ani seksu - i nie ma szans, by to się zmieniło?...
-
Gość: Gerontion, 89.242.130.*
2008/06/23 17:24:40
Otóż jesteś emo. Choć wielu ludzi odczuwa to samo, potrafią, a przynajmniej starają delektować się życiem. Ty natomiast popadasz w marazm, nie szukasz rozwiązania, lecz umartwiasz się stanem rzeczy. Masz głęboko gdzieś porady, chcesz natomiast aby twe 'cierpienie' było przez innych egzaltowane, przecież po to właśnie piszesz bloga ?
Z mojego ostatniego komentarza zdaję się, przeczytałeś tylko wiersz w języku, który o ironio, jest Ci obcy. To chyba najdoskonalsza definicja tragikomizmu. Nie będę już więcej komentował, będę czytał jedynie zajmujące fragmenty, które przytaczasz i obserwował jak jałowiejesz.
-
2008/06/23 18:42:13
Wydawało Ci się, że zamieścisz komentarz "Głowa do góry! Bierz sprawy w swoje ręce!", a ja w tydzień zmienię całe swoje życie, uwolnię się od demonów przeszłości i problemów psychicznych?
Rok temu zacząłem uświadamiać sobie swoją sytuację, więcej - swoje istnienie i sens istnienia w ogóle. Dlatego szukam kolejnych kontaktów (ponosząc ustawicznie bolesne porażki), dlatego świadomie rezygnuję z doktoratu, by nie zwariować zupełnie, dlatego szukam pracy... Każdemu to tempo może wydawać się zbyt wolne, a moje poszukiwania wciąż są błądzeniem, ale nie umiem inaczej. Dobre rady w wirtualnej przestrzeni nie wystarczają, jeśli ze wszystkim trzeba się mierzyć samemu, jeśli brakuje instynktu, uczuć, emocji, tego, co u innych naturalne i spontaniczne...
-
2008/06/23 22:29:04
zupełnie się zgadzam. coś o tym wiem.
-
2008/06/23 22:37:00
Co do "wykradania i upubliczniania demonów intymności", to moim zdaniem raczej odzierasz ze zbroi te demony, dzięki czemu łatwiej je pokonać. Ludzie czują ulgę, gdy widzą że nie są sami z tymi problemami.
-
2008/06/23 23:20:09
Dobre rady najlepiej fukkcjonują w charakterze pucharu przechodniego.

Potknąlem się o ten blog i zatrzymał mnie. Umiejętnością dzielenia się cudzymi myślami, cieniami i podcieniami języka. Potwierdzeniem że jest, może być (języK), uniwersalnym narzedziem komunikacji. Komunia człowieka z człowiekiem?
-
2008/06/25 23:48:06
Emo, emo... Popularny ostatnio slogan służący do wyśmiewania się z ludzi smutnych przez wesołków. Pytanie tylko, czy refleksja nad sytuacją człowieka zamkniętego wewnątrz rzeczywistości napawa optymizmem?

"Ty natomiast popadasz w marazm, nie szukasz rozwiązania, lecz umartwiasz się stanem rzeczy."

Po pierwsze to jest chyba depresja: całkowita rezygnacja, marazm. Po drugie Alexanderson wydaje się nieustannie obserwować własne wnętrze, poddaje się autoanalizie, być może szuka metod autoterapii. Zatem rozwiązania poszukuje.

Tak, czy inaczej wydaje mi się, że osoba, która nie jest w pewien sposób wyobcowana, która nie ma wewnątrz siebie zaszytego, aż do szpiku, aż do DNA sprzeciwu wobec świata w formie w jakiej zaistniał nie powinna, a nawet nie ma prawa wypowiadać się krytycznie na temat ludzi pokroju Alexandersona.
-
2008/06/26 09:53:00
Bardzo Ci dziękuję - to rzeczywiście rodzaj prywatnej psychoanalizy, poszukiwanie rozwiązania. Każdy z moich czytelników ma jednak prawo do oceny, a w każdym głosie krytycznym jest ziarno prawdy, coś, co tym bardziej każe mi zastanowić się nad sobą. Nie dziwię się, że wszystkie komplementy pod moim adresem mogą być odbierane jako utwierdzanie się przeze mnie w marazmie. Tak jednak nie jest...
-
Gość: Gerontion, 84.13.77.*
2008/06/27 01:22:18
Jeśli chodzi o prywatną psychoanalizę, to tak, owszem, tak odebrałem właśnie Twój blog.
Tyle, że odkrywanie samego siebie może okazać się niebezpieczne, im lepiej poznajesz własne wnętrze, tym bardziej wydajesz się dla siebie fascynujący, preferujesz przebywanie we własnych światach. Dokonujesz tutaj swego rodzaju zabójczej spowiedzi, co raz dalej uciekasz od 'oczyszczenia', którego tak pragniesz. Ale to tylko taka osobista refleksja, psychologiem nie jestem :)

Jestem szczerze ciekaw czy uda Ci się 'uratować' jak to ujmujesz, masz we mnie wiernego czytelnika. ;)
-
2008/06/28 23:34:06
We mnie tez, zeby nie bylo:)

-
2008/06/30 07:50:56
Szkoda, że Ciebie już nie można czytać... :-(
-
Gość: paulina, *.chello.pl
2009/05/17 19:34:55
"Ota dlaczego tak mocno, zachłannie kochaliście mnie w grzechu moim w niemocy,
Przeznaczaliście niebacznie, własnie dla mnie, najlepszego z synów, najbystrzejsze oczy.
Ota dlaczego nawet jednym słowem, nie pytaliście o los jego dalszy,
lecz sączyliście czad, chwalebne mowy, w mój dom, opustoszały na zawsze'

uwielbiam ten wiersz, wciąż okrywam w nim coś na nowo.