~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
472. The Misfits

  

Zawsze te same ławki − na Wzgórzu, przy zakręcie, z wyrytym przez kogoś na siedzeniu intrygującym napisem „Je suis passé”, albo w Alei, nad fosą, nieco ukosem do pracujących naprzeciwko, rozbudowujących Renomę dźwigów. W tym pierwszym wypadku kilkakrotnie mijają mnie kolejne grupy chłopców, a potem dziewcząt z pobliskiej szkoły, ćwiczące biegi na zajęciach wychowania fizycznego, zadziwiające nieustannie siłami swojej witalnej radości. W drugim zaś, tuż obok, z podobną do mojej regularnością pojawia się tajemnicza starsza pani, opierająca się plecami o na przemian jedno z dwóch drzew, dłońmi dotykająca czule ich pni. Oboje − ja siedząc, ona stojąc − kierujemy wzrok w tę samą stronę, wpatrując się w prześwitujący poprzez zieleń liści błękit nieba; i tak wspólnie, choć osobno, sobie odpoczywamy − mimo kilkudziesięcioletniej różnicy wieku i doświadczeń równie znużeni słońcem, tak samo zmęczeni życiem, zepchnięci na margines wszystkiego, co przechodzi mimo nas…

Gdzieś wokół przystają inni ludzie, by w padającym pod szczególnym kątem intensywnym świetle przyjrzeć się rybom w wodzie; malutkie dzieci w wózkach wyciągają rozkosznie pomarszczone paluszki swoich rączek; przechodzą pary zakochanych i znajomych, którzy nigdy się nie dowiedzą, jaka to radość mieć kogoś, do kogo można mówić; dwaj chłopcy ścigają się na rowerach, a starszy pyta drugiego: „Krzysiek, cieszysz się, że pojechałeś tak daleko bez pozwolenia mamy?” Takie nieświadome siebie chwile szczęścia innych nieodmiennie mnie wzruszają. Ale to nie zdarzyło się dzisiaj… 

   

                    „Nie pokochany, nie zabity,

                    nie napełniony, niedorzeczny,

                    poczuję deszcz czy płacz serdeczny,

                    że wszystko Bogu nadaremno. 

                    Zostanę sam. Ja sam i ciemność.

                    I tylko krople, deszcze, deszcze

                    coraz to cichsze, bezbolesne”

                                        [Krzysztof Kamil Baczyński, Deszcze].

  

piątek, 15 sierpnia 2008, alexanderson
Baczyński_Krzysztof Kamil,Wrocław,samotność