~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
475. Senectus

  

Coraz mniej w moim życiu i na tych stronach poezji, co jednak nie oznacza mego zerwania z marzeniami i powrotu do rzeczywistości. Obawiam się nawet, że jest odwrotnie, że już nic prawdziwego się nie przydarzy. Inni będą zapewne sądzić, że jak zwykle histeryzuję, ale też nigdy nie odczują tej mojej codziennej pustyni, co śmiertelnie dławi…

W drodze na działkę spoglądam ukradkiem na reprezentującą w równej mierze obie płcie czwórkę przyjaciół (dwie pary?), która z głośnym śmiechem gra w piłkę, biegając boso po wielkim trawniku przed domem któregoś z nich. Potem, już u nas (bo nie ma ani jednego miejsca, które byłoby w pełni i tylko moje), prowokuję świerszcze do wyskakiwania mi spod nóg − ja wstydzę się swoich stóp nawet przed sobą samym, dlatego nie zdejmuję butów jak tamci…

W drodze powrotnej znów obok nich: dostrzegam, że dziewczęta leżą na trawie, a chłopcy szykują się do gry w badmintona. Są tacy beztroscy. Czuję się przy nich straszliwie staro, a do mieszkania wracam jak do trumny, gdzie też będę wiecznie sam. A w nocy przyjdą sny, że mam kolegę i razem jeździmy rowerami po lesie. Przynajmniej, będę próbował to sobie wyobrazić…

  

…I czekam nadaremno trzeci dzień, choć najwidoczniej nie zasługuję już na choćby jedno słowo. Nie przypuszczałem, że mogę irytować swoim istnieniem do tego aż stopnia…

  

„− Jak tak można?

Można, nie można, co za różnica. Nie to w końcu było ważne. Ważne było to, że Rański ginął w oczach od pustki.

Zdarzają się rzeczy gorsze niż pustka, mawiał sobie, ale nie potrafił samego siebie przekonać” [Eustachy Ryski, Człowiek w cieniu].

  

czwartek, 21 sierpnia 2008, alexanderson
Rylski_Eustachy,samotność,homo
Komentarze
Gość: sober, 146.110.9.*
2008/08/21 23:15:47
nie ma nic gorszego niż ta pustka. ale młody jestem to i może jeszcze świat nie odkrył przede mną swoich okropieństw.
-
2008/08/22 11:44:15
Zazdroszczę Ci, że potrafisz o sobie tak ładnie pisać. Zazdroszczę, że w ogóle potrafisz. Ja zdobywam się na to bardzo rzadko, a i tak mam wówczas poczucie jakiejś niestosowności, braku niezbędnego instrumentarium. Nie umiem podnieść moich problemów do rangi sztuki (a niechże będzie, że nawet porządnego rzemiosła). Nici z freudowskiej sublimacji. Moje codzienne zmagania ze sobą nie przynoszą absolutnie nic, ani w postaci poezji, ani pięknej prozy, ani nawet nie skutkują chwilową ulgą dzięki erupcji szczerości (nawet wirtualnej). Duszę wszystko w sobie, a kiedy produkuję kolejne wpisy na błahe tematy, nikt się nawet nie domyśla.
-
2008/08/22 12:22:32
Ej, Alex, to nie tak, że Ty nie zasługujesz. Wiesz o tym dobrze. Po prostu jest ktoś, kto zasługuje bardziej - chyba tak można to napisać. Więc ciesz się ich szczęściem, jak robi to reszta ich przyjaciół:-)
-
2008/08/22 16:25:33
sober:
Życzę Ci, żebyś nigdy tego nie odkrył...
aniaposz:
Ty też potrafisz. A ja się domyślam...
praetextus:
Cieszyłbym się, gdybym w ogóle wiedział, co się u moich przyjaciół dzieje...
-
2008/08/22 20:07:18
:) Czasem kilka prostych słów od nieznajomego może rozjaśnić wieczór. Dzięki...
-
2008/08/23 09:28:35
Chyba łatwo się domyślić, co u nich słychać: oooooch, aaaaaaach... Jakoś tak w każdym razie:P
-
Gość: kammel-- alexanderson, *.centertel.pl
2008/08/23 12:49:19
mój "kolega" tez jeździ na rowerze.... a ja naiwnie czekam aż zaprosi mnie na przejażdzkę po Ursynowie...
-
2008/08/25 11:29:26
@praetextus: LOOOOOOOL :-D