~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
480. Signifying nothing

  

I pomyśleć, że inni, w tym samym wieku, snują plany, rozwijają się zawodowo, gromadzą rzeczy, urządzają się w życiu, zapuszczają korzenie, utrwalają relacje, szukają i znajdują, doświadczają, i nawet jeśli ostatecznie pozostają sami − przy tej kondycji to na ogół nieuchronne − zostają im przynajmniej wspomnienia i wypracowana pozycja. Bo trzeba mieć z czego rezygnować i na co obojętnieć… A ja się tylko powtarzam w tym żalu za niezaistniałym i nieosiągalnym − bez ambicji i przywiązania do samego istnienia, bez szans na osiągnięcie czegokolwiek. W dzieciństwie w ramach mechanizmu obronnego miałem się za lepszego, a teraz nie nadaję się nawet na sprzedawcę. Od lat nie opuszcza mnie rozczarowanie, a każdy dzień jest jedynie mijającym bez najmniejszego choćby śladu przechodnim półcieniem. I tyle właśnie znaczę dla innych…

Odwieczny brak sensu i niedawna utrata sensu. Aż za bardzo to wszystko męczące… 

   

                    „Nie mam celu, nie chcę świata,

                    Serce puste, umysł płonny

                    I udręką mnie przygniata

                    Rozgwar życia monotonny”

                                        [Aleksander Puszkin. Przeł. J. Tuwim].

  

sobota, 30 sierpnia 2008, alexanderson
Puszkin_Aleksander
Komentarze
Gość: piernik korzenny, *.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/30 23:16:03
Może wystarczy chcieć? Może oprócz szczęścia liczy się też ochota. Może sens można znaleźć, jak kamień, wypolerować, wypieścić i otoczyć złotem, a potem nosić go z dumą? Wiem, że za dużo tego 'może'. Porównujesz się do tych innych, którzy osiągnęli materialność w Twoim wieku. A może te rany samotności na coś się zdadzą?
Uwaga! Kupię sens. Najlepiej tanio. Może być znoszony.
-
2008/08/31 11:35:51
No i chwała Bogu, że "nie nadajesz sie na sprzedawcę". Byłoby to wbijanie gwoździ za pomocą mikroskopu.

A mikroskopy, jak powszechnie wiadomo, służą zgoła do czego innego:-)
-
2008/08/31 17:57:03
"W dzieciństwie w ramach mechanizmu obronnego miałem się za lepszego, a teraz nie nadaję się nawet na sprzedawcę."

A może nie nadajesz się na z a l e d w i e sprzedawcę? Czy profesor fizyki o nikłym umięśnieniu może powiedzieć, że nie nadaje się nawet na grabarza? Nie sądzę.
Sądzę natomiast, że zamiast przekładać ksiażki na półkach, powinieneś je tworzyć.

"I pomyśleć, że inni, w tym samym wieku, snują plany, rozwijają się zawodowo, gromadzą rzeczy, urządzają się w życiu, zapuszczają korzenie, utrwalają relacje, szukają i znajdują, doświadczają, i nawet jeśli ostatecznie pozostają sami przy tej kondycji to na ogół nieuchronne zostają im przynajmniej wspomnienia i wypracowana pozycja."

Rozwój zawodowy... czy to doprawdy tak wielkie osiągnięcie?
Konsumpcja, kolejne mebelki, rtv, agd... czy naprawdę tego pragniesz?
Korzenie, relacje... zapuszczają, utrwalają, a potem przychodzi czas zmian i korzenie okazują się przeszkodą, przychodzi czas prawdy i relacje okazują się fałszywe.
Wspomnienia, pozycja... czy na pewno pozycja pozostaje, czy upadek z wyższego stanowiska nie boli bardziej, czy wspomnienia szczęścia podczas nieszczęścia nie są bolesne?

Zbyt wiele pytań, niestety. Choć, czy na pewno niestety?
-
2008/08/31 22:46:03
Czy to, że nie nadajesz się na sprzedawcę znaczy, że nie nadajesz się do niczego? Czy to, że w tej jednej księgarni Cię nie wzięli, oznacza, że nie nadajesz się w ogóle na sprzedawcę?

Znasz zapewne jakichś ludzi którzy osiągnęli sukces, w tym również takich, których podziwiasz za charakter (albo wręcz im zazdrościsz). Wybierz sobie jednego z nich. Co on by się pomyślał, gdyby go nie przyjęli do pracy w księgarni? Nie udało się tu - to może spróbuję gdzie indziej. Nie chcą mnie jako sprzedawca - to może będę pisarzem, nauczycielem, kimś jeszcze innym. Może jestem stworzony do robienia czegoś innego (jakże słuszna uwaga Praetextusa).

Co by było, gdyby na następną rozmowę kwalifikacyjną ten człowiek poszedł za Ciebie? Czy by mu odmówili? Będąc na następnej rozmowie wyobraź sobie, że jesteś nim i staraj się mówić to, co on by powiedział na Twoim miejscu. To samo podejście przyda się w rozmowach z klientami.
-
2008/09/01 10:18:19
Dziękuję Wam wszystkim, ale nie chodzi o to, że załamałem się po pierwszym niepowodzeniu, tylko o to, że nie widzę siebie w jakiejkolwiek roli - mam szukać, a nie wiem czego, powinienem czegoś chcieć, a nie chcę. Powyżej, jak zawsze, kluczowy jest cytat, a nie moje słowa...
-
Gość: pavel, *.zar.vectranet.pl
2008/09/03 00:44:49
nie znam Cie...

do siebie mówie czesto - paweł, nie pozwól sobie paplać sie w błocie złych myśli, bezproduktywnych, demotywujacych, zabijających, bo nie o to chodzi w uczciwości wobec samego siebie.. i takie tam :)

Myślę Drogi Autorze :), że masz wsytarczająco dużo siły w sobie, żeby przełamać w dławiące złe myśli. Nie czytam Cię szczegółowo, parę słów mnie dotyka i pozwalam sobie na kilka słów informacji zwrotnej.

Pozdrawiam Cie,

...
-
2008/09/03 17:00:21
jejku, ale Twoi czytelnicy sie rozzzzzzzzzpisuja w komentarzach...

smutny wpis, ale lubie taki liryczny smutek. Dosc literacki....