~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
503. "Szepty i krzyki" - czyli: Że wciąż nie pozwala mi się zrezygnować z narracji w pierwszej osobie...

  

Wczoraj słońce w Szklarskiej Porębie, dzisiaj burza w domu. „Widziano Cię z kimś w piątek. U nas nie ma pedałów, więc skąd przyjechali?...” „Chciałabym normalnego syna albo wcale go nie mieć”… „Zamierzasz całe życie zarabiać tysiąc złotych?...” „Już postanowiłeś, że TO jest Twoim celem?…” „Dlaczego ciągle kłamiesz?...”

Mówię, że pierwszym krokiem do porozumienia musi być język wyrzekający się agresji i napiętnowania, proponuję mediację psychoterapeuty, kolejny już raz staram się wytłumaczyć… Oboje płaczemy przez godzinę… Pewnie jutro znów do tego powrócimy, choć od prawie roku do niczego te kłótnie nie prowadzą… 

   

                    „Widzę

                    śmieszny posąg boleści

                    w przydeptanych pantoflach

                    przy kuchni

                    małą krzywą

                    figurkę

                    skamieniałej matki”

                                        [Tadeusz Różewicz, Dwa wyroki].

  

Byłoby jej łatwiej, gdyby mniej mnie kochała… I ja też nie powinienem przysłaniać swojego wygodnictwa frazesami o chęci uratowania rodziny. Ale jeśli stąd ucieknę, to już nie będę mógł wrócić…

  

poniedziałek, 13 października 2008, alexanderson
Różewicz_Tadeusz,homo,rodzina
Komentarze
2008/10/19 22:03:55
ale, według mnie, to Ty musisz być wspaniałym człowiekiem.