~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
513. O tym, że po przeczytaniu czternastu książek w dwa tygodnie dostałem w końcu zawrotów głowy...

  

…„domyślał się, że autorzy głośno nie przemawiają; trwał więc w ich milczeniu bez końca; zagłębiał się jeszcze bardziej w wir tych przeszłych losów, których nikt nigdy nie przeżył, tych przygód, które przypominały te, jakie przytrafiły się innym, choć nie przydarzają się nikomu. (…) Od tamtej pory życie jego zeszło było na manowce w czasie zaprzeszłym − wiem o tym, bo nim jestem”

                    [Pierre Michon, Żywoty maluczkich. Przeł. W. Gilewski].

  

Przybiera to już formy taśmowe − we wtorek Podróże z Herodotem Kapuścińskiego, w środę Kongres futurologiczny Lema, potem Śmieszne miłości Kundery, w piątek Droga żelazna Appelfelda, w sobotę Smutny to oręż, co nie broni się słowem Mayoral, wczoraj Instynkt gry Zeh, a dzisiaj Big Mac Żadana…

A tak naprawdę chodzi o zagłuszanie − bo przecież niewiele rozumiem, niewiele też z tego zapamiętuję. Zapełnianie wewnętrznej pustki, zapominanie o depresyjnych nastrojach, ignorowanie upływu czasu, zajmowanie czymś rąk i myśli, zagłuszanie głosów rodziców z drugiego pokoju, pogrążanie się w odwieczną ciszę, przyspieszanie końca i podróż do tyłu zarazem... Głowa mnie boli okropnie...

  

poniedziałek, 03 listopada 2008, alexanderson
samotność,Michon_Pierre,książki
Komentarze
Gość: stryj, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/11/03 23:09:14
Wyjść z domu i żyć wreszcie!
-
2008/11/04 02:59:10
w ksiązkach można się zatopić, ale można utonąć, może czas popływać w realu?
-
2008/11/20 01:17:40
Jedno słowo: eskapizm.

I wszystko będzie dobrze, o ile w momencie odpowiedniego wypełnienia się treścią uda Ci się odwrócić strumień tekstu. Przelać logiczną i spójną permutację tych setek książek w formę powieści.
Wtedy pojawi się jak sądzę satysfakcja, spełnienie - ten sukces, którego zdajesz się oczekiwać.