~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
520. O niewychodzeniu na "ulice zakażone bezradnością dni" - czyli: Że "nauczyłem się umierać w sobie"...

  

Zgaszono w nim przyjemność, jaką czerpał z życia. Zaczął dryfować ku swojemu końcowi, jak liść na powierzchni strumienia, jak puch mlecza na wietrze. Widzi to całkiem wyraźnie i świadomość ta napełnia go (cóż za natrętne słowo!) rozpaczą. Z jego ciała uchodzi żywotna krew, a na jej miejsce wdziera się rozpacz, która jest jak gaz, bezwonny, bez smaku, bez wartości odżywczej. Wdychasz go, rozluźniają ci się mięśnie i już się nie przejmujesz, chociaż twojego gardła właśnie dotyka stal”

               [John Maxwell Coetzee, Hańba. Przeł. M. Kłobukowski].

  

niedziela, 16 listopada 2008, alexanderson
śmierć,samotność,Coetzee_John Maxwell
Komentarze
2008/11/16 21:52:57
w pewnym sensie przypominasz mi bohaterów Houellebecq.
-
2008/11/16 21:53:50
Bardzo dobre skojarzenie... :-)
-
2008/11/17 10:55:15
nie przeczytalem wiele ksiazek Coetzee'ego, ale "hanba" b. mi sie podobala, jesli o tej ksiazce mozna powiedziec, ze sie moze podobac, bo to nie w tej kategorii powinna byc oceniana
-
2008/11/20 01:10:02
A ja tylko dodam, a propos tytułu, że kilka dni temu wyszedł nowy, trzeci album Comy ;).
-
2008/11/20 10:43:45
Przyznam szczerze, że przypadkowo natrafiłem na ten tekst - samej piosenki ani nawet o zespole nie słyszałem... :-)