~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
544. O nauczce z Sylwestra zamiast upojnej nocy...

  

Uświadamiam sobie właśnie, że nigdy nie doświadczyłem nie tylko rodzinnych Świąt, ale i szampańskiej sylwestrowej zabawy, choćby i cichej w kameralnym gronie. A przecież mogłem być wczoraj gdzie indziej, pierwszy raz poza domem − całą noc tego żałowałem…

Jeśli czegoś powinno mnie to nauczyć, to że nie wolno odmawiać. Bo w moim przypadku każda nowa szansa jest zarazem ostatnią…

  

Życzenie na Nowy Rok − poczuć się wreszcie potrzebnym, tak żeby nic beze mnie nie mogło się dla kogoś odbywać, żeby moja nieobecność była od razu zauważana.

Marzenia mi się nigdy nie spełniają…

  

„Nie jesteśmy niezbędni! Jeśli w ogóle wolno nam żyć, to najwyżej w pamięci ukochanego zwierzęcia, któremu przynieśliśmy jedzenie, albo ukochanego człowieka, któremu sami oddaliśmy się do zjedzenia”

                    [Elfriede Jelinek, Pożądanie. Przeł. E. Kalinowska].

  

czwartek, 01 stycznia 2009, alexanderson
samotność,Jelinek_Elfriede
Komentarze
2009/01/01 22:05:15
ja byłem na pierwszej w moim życiu sylwestrowej zabawie (w wieku 20 lat). nie wiem co powiedzieć. nie wiem czy żałuję, czy cokolwiek innego.

moje własne życzenia na nowy rok są bardzo podobne. choć to bardziej niż niewykonalne. i sam nie wiem. nie wiem czego chcę. a relacje międzyludzki stanowią i chyba zawsze stanowić dla mnie będą nieodkrytą tajemnicę.
-
2009/01/01 22:38:35
Relacje międzyludzkie są pochodną naszego stosunku do siebie samych.
-
Gość: repertuar, *.zar.vectranet.pl
2009/01/02 08:22:33
jest w tym ukryta i trudna prawda, trzeba mieć jedynie odwagę to zauważyć. Dalsze pytania powinny w takim razie iść w kierunku - jak patrzeć na siebie inaczej? Niezależnie od tego, co dzieje się na zewnątrz nas. Niezależnie od tego co się wydarzyło...

życzenie dla siebie i każdego kto tego chce - polubić siebie, zmienić myślenie o sobie na leprze i pogodniejsze i czuć do siebie lepiej, nawet potraktować to jako eksperyment, żeby się przekonać, czy rzeczywiście to coś zmienia.
-
2009/01/02 23:33:40
oj zmienia...i to jak:)
-
2009/01/03 07:19:38
Rozumiem co czujesz. Mam podobnie :-( To smutne kiedy takie chwile przebiegają w samotności, nijako. Jedno z rozwiązań: zobojętnieć. Tylko nie wiem czy to jest dobre, raczej nie, bo wpisuje się w naszą osobowość. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w nowym roku.
-
Gość: stryj, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/01/05 02:24:05
Do tej pory nie mogę zrozumieć, dlaczego nie pojechałeś. Mam tylko cichą nadzieję, że nie po to, by sprawdzić, czy "nic bez Ciebie nie mogło się dla kogoś odbywać". Otóż świat może bez nas istnieć, mogą istnieć także ludzie, którzy nas kochają. Nie bądź dzieckiem.

Świat nie kręci się wokół Ciebie - a jednak wiem, że "Twoja nieobecność była zauważona". A jednak to dosyć perwersyjna przyjemność. Następnym razem nie trać okazji. (tylko nie mów, że nie będzie)
-
Gość: stryj, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/01/05 02:25:44
P.S.
Życzę Ci najmocniej, jak mogę, kolejnych nadchodzących okazji. Dobrze, że zacząłeś je wreszcie zauważać. Niech tak będzie w 2009!
-
2009/01/05 21:07:01
Nie pojechałem, bo bałem się - siebie. Swojej reakcji na szczęście, kolejnego tłumaczenia domownikom, jak swoje szczęście widzę. Wciąż się tego boję, ale mniej...
Dziękuję :-)
-
2009/01/07 20:48:29
heh. raptem parę dni temu rozmawiałam z kimś na temat tego, że mnie to by chyba na początek wystarczyło złudzenie bycia potrzebną. Bo to zawsze coś. I jak człowiek jest świadomy, że to takie z przymrużeniem oka, to nie dostanie po głowie, jak się skończy, prawda?

Rodzinnych świąt to ja też w życiu nie doświadczyłam. Taka abstrakcja, jak dla mnie.

Trochę późno, ale życzę Ci, żebyś poczuł się potrzebny. W tym, następnym i kolejnych latach. I żeby Ci się wreszcie marzenie spełniło jakieś.

(a podświadomie sobie myślę, że tego samego sobie chyba chciałabym życzyć)