~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
557. "Desperate Housewife" - czyli: Debiuty Pana Cogito...

  

Ciągnąca się od poniedziałku grypowa niedyspozycja mamy przerzuca na moje barki odpowiedzialność za całe nasze gospodarstwo domowe. Bo to i śniadanie chorej przygotować trzeba, i kawę jej na oko zaparzyć, i pranie samodzielnie zrobić, i zakupy większe niż zazwyczaj, i posiłek główny na 15.20 rodzinie całej ugotować. Wykręcając się wstydem, odmawiam zamówienia czegoś gotowego i uczę się poruszać po kuchni, posługiwać durszlakiem i patelnią. Był więc ryż z pieczarkami, był makaron z serem, dzisiaj smażona biała kiełbaska, a jutro najpewniej racuchy z jabłkami. Rzadko kiedy zjadam wszystko z takim apetytem jak teraz, gdy sam muszę to nieporadnie przyrządzić…

  

„Obiad widocznie nie był w życiu Nozdriowa czymś najważniejszym, potrawy nie odgrywały zbyt wielkiej roli: to i owo się przypaliło, tamto całkiem nie ugotowało. Widocznie kucharz kierował się raczej jakimś natchnieniem i brał to, co mu pierwsze wpadło pod rękę”

                    [Mikołaj Gogol, Martwe dusze. Przeł. W. Broniewski].

  

czwartek, 29 stycznia 2009, alexanderson
rodzina,Gogol_Mikołaj
Komentarze
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/01/30 20:51:23
Nie no, Alex, zabiłeś mnie tymi racuchami ....
Czytam i oczom nie wierzę :-))))
-
2009/01/30 23:24:00
Wolałbym nie wierzyć własnym kubkom smakowym, może wyślesz kilka?