~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
562. O płynięciu pod prąd - czyli Conrad u steru...

  

Pomijając rzekomo ambitnie zamierzone i nagradzane Dwanaście kręgów Andruchowycza − które jednak bledną w porównaniu z jego wcześniejszą Moscoviadą, dowodząc raczej jakiegoś regresu możliwości i pomysłów autora niż rozkwitu jego twórczości − ostatnie z moich lektur (Czekając na barbarzyńców J. M. Coetzee’go, Na przykładzie mojego brata Uwe Timma, Grzech miłosierdzia Davida Adamsa Richardsa) poruszają podobne, bliskie mi i wciąż skłaniające do myślenia kwestie: wierność wyznawanym zasadom, cena za niezależność, sprzeciw wobec powszechnych mód i opinii, potępienie sprawiedliwego, milczenie dobrych ludzi w obliczu zła, konformizm mas...

  

Odwaga powiedzenia nie, kiedy było się zdanym tylko na samego siebie. Non servo. Grzech pierworodny w religii i w każdym systemie totalitarnym, który opiera się na rozkazie i posłuszeństwie. Powiedzieć nie, również wbrew naciskowi społecznego kolektywu

          [Uwe Timm, Na przykładzie mojego brata. Przeł. A. Żychliński].

  

Coetzee, tu też mierzący się z tematem starości, swoiście ilustruje znany wiersz Kawafisa; Adams Richards przedstawia przypowieść o współczesnym Hiobie − u obu z nich przejmujące obrazy upodlenia bliźniego, bezmyślnego ludzkiego okrucieństwa. Najciekawszy jest jednak ten trzeci, zrazu niepozorny.

Podobnie jak Martin Pollack w Śmierci w bunkrze usiłował zrozumieć, jak jego nieznany ojciec został zbrodniarzem wojennym, tak Uwe Timm próbuje ze szczątkowych zapisków frontowych i rodzinnych wspomnień zrekonstruować losy brata − dobrowolnego członka Waffen-SS. Ponieważ więcej tu pytań niż odpowiedzi i więcej osobistych myśli niż faktograficznych szczegółów − udaje mu się to literacko lepiej niż nagrodzonemu „Angelusem” koledze, który przecież też w pełni nie rozwikłał zagadki.

Niepoznawalność wszystkiego do końca, luki w naszej znajomości faktów, wypieranie ich z pamięci przez innych…

Nic o tym nie wiedzieliśmy...

  

„Owo nie-mówienie-o-tym da się wyjaśnić głęboko zakorzenioną potrzebą nierzucania się w oczy, niewyłamywania się, lękiem przed negatywnymi konsekwencjami zawodowymi, utrudnionymi możliwościami awansu i przemożnym strachem przed terrorem reżimu. Pomijanie milczeniem − tchórzostwo, które weszło w zwyczaj” [Ibidem].

  

niedziela, 08 lutego 2009, alexanderson
Timm_Uwe,książki
Komentarze
2009/02/09 00:18:07
Spierałbym się, czy Pollack jest głośniejszy od Timma. Może w Polsce. Tutaj zdecydowanie nie.
-
2009/02/09 10:44:27
A to przepraszam, nie znam się na współczesnej literaturze niemieckojęzycznej - o Pollacku dużo się w Polsce mówiło w kontekście przyznania mu nagrody Angelus, a o Timmie nigdy wcześniej nie słyszałem. Zgodnie z sugestią przerabiam nieco kluczowe zdanie i dziękuję.
-
2009/02/09 21:37:20
jesli "czekajac na... ", to polecam tez "pustnie tatarow" dino buzzati
-
2009/02/09 21:59:42
A wiesz, że wziąłem to dziś do ręki i zastanawiałem, czy kontynuować ostatnie klimaty? Ostatecznie jednak zabrałem się za Jachyma Topola...