~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
564. Do przerwy 1:3 - czyli "Gra Pana Cogito"...

  

Udało się, mimo kłopotów z lokalizacją miejsca i niepracującego dziś Działu Kadr, złożyć swoją kandydaturę do jednego z wrocławskich urzędów skarbowych. Nie udało się kupić wypatrzonej tydzień temu kurtki-marynarki z pagonami, o jakiej marzyłem całe życie: w całym mieście nie ma już mojego rozmiaru − no, chyba że w zielonej, zamiast czarnej wersji. Nie udało się też z nikim spotkać, bo i nie ma już z kim…

W głowie uporczywa myśl, że to, co robię, co może mnie czekać, o co się staram − nie przynosi mi żadnej satysfakcji. I w kontrze − że gdybym tylko mieszkał na swoim i mógł się samodzielnie utrzymać, mógłbym być równie zadowolony z siebie, jak Paweł. Tyle by mogło wystarczyć. „Bez psychoterapii, bez wsparcia przyjaciół, bez wnikliwych analiz swojej duszy”, bez pisania tutaj. Ale to już i tak byłoby zbyt wiele…

  

„Niektórym udaje się wszystko, innym (prawie) nic” 

                    [Michael Krüger, Wiolonczelistka. Przeł. A. Kopacki].

  

Bo przecież się oszukuję: na wszystko byłbym gotów, gdybym tylko miał Ciebie. Tyle energii i wiary się przez to marnuje...

  

piątek, 13 lutego 2009, alexanderson
Kruger_Michael,praca,homo,Herbert_Zbigniew
Komentarze
2009/02/13 22:36:16
Jedni lubią kutrki z pagonami, inni... na pagony :D

i z tą myślą życzę miłych walentynek :)
-
Gość: sober, *.wroclaw.dialog.net.pl
2009/02/14 12:35:17
ekhm, ja ci dwa razy proponowałem, żebyś się do mnie odezwał, jak tylko będziesz zmierzał do Wrocławia, nie odezwałeś się, a teraz czytam, że "Nie udało się też z nikim spotkać, bo i nie ma już z kim ". Dla mnie wniosek z tego jest taki, że nie chcesz się ze mną zobaczyć.
-
2009/02/14 14:40:00
Bardzo chcę - dlatego właśnie nie upycham Cię między wieloma innymi sprawami, które muszę we Wrocławiu załatwić, gdy już w nim jestem. Zasługujesz na więcej niż 15 minut. Przepraszam jednak, jeśli poczułeś się ignorowany...
-
2009/02/14 19:42:38
Zapewniam Cie, ze wcale nie jest latwo "miec" i nie jest latwo "odnosic sukces". Owszem, sa to pozytywne zjawiska (?), ale wcale nie przynosza spokoju i zadowolenia. Wcale. Czesto mysle sobie, ze chetnie wrocilbym do momentu poczatkowego, do tego czasu, gdy wszystko bylo jeszcze tylko potencjalne, do startu z niskiego pulapu. Im wyzej jestem, tym wiekszy odczuwam niepokoj i tym wiecej od siebie oczekuje. To niszczy. I wcale nie to przynosi satysfakcje. Satysfakcje daja wlasnie te najprostsze czynnosci, jak zejdzenie marchewski czy jogging na mrozie.