~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
569. Nieustannie ta Achmatowa - czyli "Kwiaty naszego niespotkania"...

   

               „Sami z naszym obłędem i ulubionym kwiatkiem

               Widzimy, że naprawdę nie ma już o czym pisać.

               A raczej, że trzeba pisać o tych samych starych sprawach

               W ten sam sposób, powtarzając w kółko to samo,

               Żeby miłość mogła dalej trwać i zmieniać się stopniowo”

                              [John Ashbery, Późne echo. Przeł. P. Sommer].

  

Szkoda, że tak być najwidoczniej musi, że tak się to gdzieś rozpływa i już nic o sobie nie wiemy, bo też już żadnych listów, żadnych telefonów… Że nic Cię to już nie obchodzi i pewnie mnie nawet nie czytasz − a przecież piszę tu tylko po to, byś wiedział, co się u mnie dzieje. Przy odrobinie szczęścia zobaczymy się może raz na pół roku i nie wyjdziemy poza ogólnikowe „Cześć! Co słychać?”, bo nawet grzeczność jest teraz krępująca. I tylko pożegnalny uścisk Twojej ręki będzie się odciskał zagłębieniem w mojej dłoni aż do następnego spotkania…

  

A może tak właśnie jest lepiej? Bo co z tego, że jedynie przy Tobie mógłbym w pełni rozkwitnąć, skoro Ty przy mnie nieodwołalnie musiałbyś zwiędnąć… 

   

               „Gdybyś był o te kwiaty zazdrosny,

               Proszę cię, daj spokój.

               Są dla mnie absolutnie niczym”

                              [John Ashbery, Wazon z kwiatami. Przeł. P. Sommer].

  

wtorek, 24 lutego 2009, alexanderson
Ashbery_John,homo,Achmatowa_Anna