~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
578. Podskórne melodie...

  

Rozdroże Café (Polska’2005; reż. Leszek Wosiewicz). Ależ ten film nachalnie czerpie ze Zbrodni i kary Dostojewskiego − całe wątki, motywy, sceny, postacie… To się nie mogło udać.

Nawet najgorszy jednak polski obraz zawsze przykuwa moją uwagę − jest w tym pewien rodzaj naiwności: wystarcza mi samo brzmienie naszej mowy, by mieć poczucie dotknięcia rzeczywistości. Tymczasem filmy z zagranicy to tylko kino

Z piosenkami jest na odwrót − nie mogę się powstrzymać od śmiechu, gdy słyszę polskie śpiewanie. Nierozumienie słów to u mnie pierwszy krok do należytego odbioru muzyki, bo akurat głos ludzki jest mi najbardziej zbędnym z instrumentów…

  

Czytam nie rozumiejąc, patrzę nie dostrzegając, słucham w sobie nie czując. Mam tylko wyobrażenia wewnętrznego wibrowania...

  

niedziela, 15 marca 2009, alexanderson
Tagi: filmy
filmy
Komentarze
2009/03/16 11:13:10
I dobrze, że te wibracje są pozytywne.
-
2009/03/16 22:15:13
A jakie sa Twoje ulubione piosenki?
-
2009/03/16 22:34:25
W tym zakresie gusta mam raczej powierzchowne i mało oryginalne. Jak napisałem wyżej - najlepiej, jak coś gra, a nikt nie śpiewa...