~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
581. Notatki na marginesach...

  

Trzeci już bodaj tydzień czytam kolejne tomy Historii literatury światowej, najbardziej jednak zainteresowany zamieszczonymi w niej fragmentami konkretnych utworów (ciekawe przy tym, że publikowanych w prasie urywków nowych książek nie czytam z założenia). Kilka spostrzeżeń w toku lektury:

− lista pisarzy-samobójców jest znacznie dłuższa od niekrótkiego przecież spisu, który sobie niegdyś sporządziłem;

− udział kobiet w twórczości literackiej minionych wieków również przynosi wiele ciekawych nazwisk, zbyt rzadko niestety pamiętanych;

− (odnośnie już samej książki) niechlujność edytorska i redakcyjna owocują niezliczonymi wprost literówkami, urwanymi zdaniami, stylem rozchwianym od banału do naukowości, a nawet błędami rzeczowymi (Fryderyk II Hohenstauf utożsamiony z Fryderykiem I Barbarossą, w notce o poezji Paula Celana pojawia się tytuł przypisanej mu powieści Louisa-Ferdinanda Céline’a itp.) i dyskusyjnym rozłożeniem akcentów (22 strony poświęcone Faustowi wobec 5 na całego Szekspira). Jakżeż ja nie znoszę podobnej amatorszczyzny…

  

Historia przemocy (USA/Niemcy’2005, reż. David Cronenberg) byłaby znacznie lepsza, gdyby nie można było tak łatwo przewidzieć, co będzie w następnej scenie. A potem czytam, że to „próba ucieczki od utartych klisz gatunkowych”. Coś zbyt łatwo dają się dogonić owi uciekający...

  

Zaczynam zapełniać swój warszawski notesik. Na początek adresy, godziny otwarcia i ceny biletów do kilku muzeów. Chcę, żeby to były niezwykle intensywne dni…  

…zwłaszcza, że zamierzam w przyszłym miesiącu spotkać się w trzech miastach z pięcioma osobami, które już znam, i z czterema kolejnymi, dopiero do odwirtualizowania. Dni więcej warte niż całe dotychczasowe życie…

 

Spróbuję więc zaprzeczyć słowom T. S. Eliota o okrucieństwie kwietnia − choć i tak tylko te siedem wersów warto z niego ocalić. Jedna z herezji, jaka mi właśnie przychodzi do głowy: nic by się wielkiego nie stało, gdyby nagle zniknęła cała literatura anglojęzyczna (poza Szekspirem, rzecz jasna). Jeśliby jednak stało się to z polską lub rosyjską, świat musiałby przestać istnieć...

Bezczelność sądów jest przywilejem ignorantów...

  

niedziela, 22 marca 2009, alexanderson
filmy,Warszawa,książki,Eliot_Thomas Stearns
Komentarze
2009/03/23 02:36:22
W Polsce to ja nie znam zbyt wielu kobiet piszących w dawnych czasach, zwłaszcza przed XVIII wiekiem - to się nazywa Wielka Nieobecność :)