~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
584. O (nie) wychodzeniu z szafy - czyli Rzecz o granicach ludzkiego poznania...

  

Namawiają do mówienia o tym głośno, ujawniania się, przyznawania. Ale kogo informować, gdy inni wiedzą wcześniej od nas i dają nam to boleśnie odczuć od najmłodszych lat, a my nie rozumiemy naszej winy, nie umiemy się przed tym obronić, zaprzeczyć temu lub tego potwierdzić, i dopiero pod koniec trzeciej dekady naszego życia zaczynamy w pełni odkrywać w sobie to, co i tak pozostaje tylko sferą myśli i wyobrażeń, bo nie przekłada się w pełni na gotowość i pragnienie naszych zmysłów? I jak teraz zdobyć tę pewność samego siebie, skoro doświadczeniu swoich rówieśników możemy zaoferować jedynie sumę naszych kompleksów i zahamowań? Jak sobie ulżyć przyznaniem się, skoro obciążano nas dotąd bagażem wyłącznie negatywnych reakcji najbliższego zwłaszcza otoczenia? O ileż łatwiej byłoby znosić te wyzwiska i upokorzenia, gdyby znajdowały potwierdzenie w naszym trybie życia, gdybyśmy byli tym, za kogo nas biorą. A tak przyznawać się do czego? − do marzeń, wirtualnych znajomości, z zazdrością oglądanych zdjęć i filmów? Bo przecież nie do miejsc spotkań i partnerów, jeśli tego nigdy nie było. Co my właściwie możemy mieć komukolwiek do powiedzenia o tym wszystkim? I z czym tu się identyfikować, jeśli muszę być odmieńcem nawet wśród odmieńców...

  

Jak można się wyleczyć z samego siebie? − zastanawia się Billy. Jak można dać sobie radę z samym sobą? Jak można pogodzić się z diagnozą?

                      [David Gilbert, Normalsi. Przeł. M. Świerkocki].

  

Trzy rzeczy stanowią o dobrym samopoczuciu mężczyzny, wpływającym na jego relacje z innymi ludźmi: praktyczna życiowa zaradność, satysfakcja finansowa z wykonywanej pracy, seksualne możliwości własnego ciała. Moje trzy niewiadome, ułomności, braki…  

  

sobota, 28 marca 2009, alexanderson
Gilbert_David,homo