~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
607. O szansach i możliwościach...

   

Już pół tysiąca zdjęć, a w głowie jedynie migawki, jak choćby te ostatnie: malutki mundurek Zygmunta Krasińskiego w Muzeum Wojska Polskiego, długie wygrzewanie się w słońcu na murze naprzeciw Zamku, kryty dziedziniec Politechniki podczas pierwszego deszczu, Krzysztof Pieczyński minięty na Kruczej, różowe wnętrza Utopii przez otwarte okna, nareszcie uruchomiona wielka fontanna w Ogrodzie Saskim, przedświąteczne kolejki w Carrefourze na Sadybie, i w jednym z antykwariatów cztery tomy Stendhala, których i tak nie sposób byłoby zabrać ze sobą... I tyle z kosztowania Warszawy przez dwa dni... 

   

                    „był całkiem z niczego

                    poza samotnością”

                              [Edward Estlin Cummings. Przeł. P. Sommer].

  

Wdzięczny jestem za pełną swobodę w organizowaniu tu sobie zajęć; wychodzę z domu około południa, wracam o dwudziestej pierwszej; z nikim nie rozmawiam, nikogo nowego nie poznaję − na ogół nie mam okazji, czasem nie chcę. Na przeglądanie w Internecie i gazetach ofert pracy szkoda mi czasu − wolę chodzić po mieście, oglądać każdy dom. Za jakiś tydzień i tak trzeba będzie stąd wyjechać z bagażem zawiedzionych nadziei...

   

                    „życie przeżywa się

                    idąc spotykając

                              [Tadeusz Różewicz, W świetle lamp filujących].

  

Dlatego wciąż jeszcze tu jestem, jakby co...

  

czwartek, 30 kwietnia 2009, alexanderson
Cummings_Edward Estlin,samotność,Warszawa,Różewicz_Tadeusz
Komentarze
2009/04/30 23:28:03
No właśnie... nie chcesz.
-
2009/05/11 11:20:58
Niczego mi osobiście nie zaproponowałeś, a ja nie lubię pośrednictwa osób trzecich...