~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
609. Wielka majówka - czyli "Et in Arcadia ego"...

  

Święta, weekend, gorąco. Tłumy ruszyły, a ja z nimi. W nadzwyczaj zatłoczonym autobusie przyciskam się od tyłu do ideału chłopięcej młodości – jego kark, proste włosy, swobodne ubranie... Wysiada o trzy przystanki za wcześnie, co zresztą mógłbym zrobić...

Godziny w Wilanowie – oszałamiająco odrestaurowana elewacja pałacu, wspaniałe apartamenty królewskie, kilka świetnych obrazów w galerii portretu polskiego, na każdym kroku ślady tak lubianego Stanisława Kostki Potockiego, ogromny park. Cisza, spokój, słoneczne wytchnienie. Wczoraj w cieniu Powązek też było – na swój sposób – sielsko, anielsko. Ten las pomników w lesie drzew – można się zgubić w tym labiryncie; przypadkiem natrafiam na groby Waldorffa (i przemilczanego Miecia Jankowskiego), Białoszewskiego, Moniuszki, Wieniawskiego, rodziców Chopina, Bielickiej, Maklakiewicza, Godebskiego, Jeziorańskiego, Kronenberga i Wisnowskiej; na szukanie Prusa, o którego głównie mi chodziło, zabrakło w końcu sił...

W dwa dni najdroższy i najtańszy z dotychczasowych obiadów – w tym samym lokalu na Nowym Świecie. I znowu długie siedzenie przed Zamkiem. Aby tylko nie myśleć o nieuniknionym powrocie...

  

Tytuł wymyśliłem jeszcze przed wszystkim – a w jednej z wilanowskich sal wysoko zawieszona kopia tego Poussina. Lubię takie zbiegi okoliczności...

  

niedziela, 03 maja 2009, alexanderson
Tagi: Warszawa
Warszawa