~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
611. Czasem słońce, czasem deszcz...

  

Przechadzam się, dziwię wszystkiemu, przyglądam...

Te nigdzie dotąd w podobnej skali niewidziane przejawy wiary – nie tej świątecznej, rytualnej i zbiorowej, ale osobistej, prawdziwej, szczerej: studenci zachodzący do kościołów, by zmówić krótką modlitwę, ludzie dosłownie bijący czołem przed ołtarzami, głośne błagania, różańce, ciche adoracje... Często musisz się powstrzymywać przed sfotografowaniem jakiegoś epitafium, kapitelu kolumny czy łuku pod kopułą, bo nie chcesz przeszkadzać, bo zakłócasz, bo tu nie pasujesz...

Ta nędza, bezdomność, pijaństwo, żebracy i szaleńcy na ulicach, obok ociekających luksusem sklepów i centrów handlowych, obok tętniących zabawą klubów, do których nie masz po co wchodzić, nawet gdybyś miał na to odwagę; szkło i marmury nad odrapanym ceglanym murem...

Ta młodzież kolorowa, nowoczesna i swobodna, o tyle lat od Ciebie młodsza, a już przecież dojrzalsza, tak oryginalnie ubrana i ostrzyżona – podziwiasz ich na każdym kroku za to, co niedawno nawet nie przyszłoby Ci do głowy, i nieustannie się przekonujesz: tak, rzeczywiście, to zupełnie inny, wspaniały, niedostępny świat...

Miasto kontrastów. Ze światła poczęte... z deszczu wyżęte...

   

środa, 06 maja 2009, alexanderson
Tagi: Warszawa
Warszawa
Komentarze
2009/05/06 20:45:18
handra deszczowa Cie widzę dopadła.. nie jesteś sam.. ;)
pozdrawiam www.soulmen.blog.pl
-
2009/05/09 19:50:21
Każdy ma prawo wstępu do tego świata. KAŻDY.
-
2009/05/28 10:44:15
O ile "tylko" stać go na bilet i na to, by w nim zamieszkać...