~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
615. O tym, co stałe i zmienne...

  

Sobota była jeszcze przedłużeniem warszawskiej swobody − pełnym entuzjazmu dzieleniem się wrażeniami; niedziela boleśnie jednak dowiodła, że tamto dobiegło już końca. I znów raniące słowa o „leczeniu się” z własnych skłonności, o konieczności bycia „normalnym” i „bardziej męskim”, że „to” pozbawia mnie szans na dostanie jakiejkolwiek pracy. Nie umiem już się z tego tłumaczyć − i nawet nie powinienem, a przecież muszę. Wszystko zaś przez miłość do mnie i troskę o moją przyszłość. Skoro one się nie skończą, to ataki na mnie też nie...

  

„W życiu człowiekowi wszystko wolno − z wyjątkiem sięgania po luksus bycia innym” [David Adams Richards, Grzech miłosierdzia. Przeł. J. Kozak].

  

Zgłaszam się wreszcie do Urzędu Pracy − okazuje się, że nie mam prawa do zasiłku i nigdy mi on nie przysługiwał, nie trzeba się więc winić za tę wielomiesięczną zwłokę. Najważniejsze jednak, że w końcu się przemogłem. Jeszcze tyle rzeczy trzeba będzie przeboleć...

  

wtorek, 12 maja 2009, alexanderson
Richards_David Adams,praca,homo,rodzina
Komentarze
Gość: paulina, *.chello.pl
2009/05/17 19:50:18
Coraz częściej zgadzam się z Tetmajerem. Tragizm artysty polega na tym, że ma świdomość swoej wybitności, ale społeczeństwo nakłada na niego pewne obowiązki. Ci którzy się nie dostosują, ponoszą konsekwencje. Evviva l'arte.