~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
616. O stanowiących o całości detalach...

  

Zaczynam publikować w Internecie kolejne albumy swoich zdjęć ze stolicy − i bez fałszywej skromności przyznaję, że jak na pierwszy kontakt z aparatem fotograficznym, to nawet mi się one udały. Latami czekałem, by w końcu móc zacząć robić to, do czego od dziecka mnie ciągnęło. Na razie dopiero uczę się, wypróbowuję, zadowalam odstąpionym mi starym sprzętem, marząc już o lepszych osiągach…

  

Zastanawiające jednak są te moje warszawskie obrazy. Owo całkowite eliminowanie z miejskiej przestrzeni ludzi, unoszenie aparatu wysoko ponad ich głowami, czekanie aż przejdą; to − jak zauważyła Ania − umiłowanie symetrii, przekorna centralność, wieloplanowość, te fragmentaryczne ujęcia spod łuków, przejść, spomiędzy wąskich ulic… Skupianie się na martwocie budynków i ich architektonicznych detalach, a nie na życiu w jego całokształcie.

Usprawiedliwiam się sam przed sobą, że wolałem być w tłumie niż go fotografować, ale czy zdjęcia nie są dowodem mojej mizantropii? Bo przecież tak naprawdę byłem ciągle sam − Warszawa u mnie sprawia zatem wrażenie wymarłej, bo nikt mi nie towarzyszył, pustka miasta ilustruje moje permanentne i rzutujące na wszystko poczucie braku

A czyż ten − czekający dopiero na pełniejsze zaprezentowanie − „triumf klasycyzmu”, ta surowa geometria świątyń i pałaców, nie ilustrują czasem mojego uczuciowego chłodu, skłonności do przejrzystych reguł, unikania tego, co spontaniczne i niepoddające się kontroli? Byłożby nasze spojrzenie aż do tego stopnia portretem nas samych?...

  

środa, 13 maja 2009, alexanderson
samotność,fotografie,Warszawa
Komentarze
2009/05/14 12:51:49
Tak, zdecydowanie brak u Ciebie na zdjęciach człowieka. Czy warto o nim zapominać? Hmm...
-
2009/05/28 10:09:22
Nie zapominam o Człowieku - po prostu pragnę Go w życiu, nie na zdjęciach...
-
Gość: Jurek, *.aster.pl
2009/07/01 00:38:46
Twój uczuciowy chłód? Wydaje mi się, że jest ostatnią rzeczą, o którą można by Cię podejrzewać. No, chyba że miałeś na myśli pozory tego chłodu.

Co do spojrzenia - czasami to nasz sen na jawie, chwila rozmarzenia, przebłysk tęsknot, a kiedy indziej bezpieczna przystań, schronienie przed tym, co w otaczającym nas w danym momencie świecie, wydaje się nieprzyjazne...