~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
623. O tym, że "The Mirror Has Two Faces"...

   

                    „twoja kipiąca krew, twoja żądna życia twarz,

                    i ten bezwiedny wiew dramatu w twoim głosie”

                                                  [Robert Lowell. Przeł. P. Sommer].

  

Próbuję znaleźć jakieś wytłumaczenie tego stanu, pytam więc Anię, czy to we mnie widać, na kogo ja w ogóle wyglądam, jakie sprawiam wrażenie − bo, jak chwilami skłonny jestem sądzić, wszyscy to we mnie widzą poza tymi podobnymi do mnie − a jej wystarczyło tamto jedyne nasze spotkanie, by zobaczyć więcej, niż mogłem przypuszczać:

  

„Wyglądasz trochę na »siebie« – a znaczy to mniej więcej tyle, że wyglądasz na osobę cichą, skrytą, odległą, chłodną i odrobinę przestraszoną. Nie ma w Tobie pewności siebie, nie ma instynktu walki o swoje, jest za to niewidzialna, lecz wyczuwalna bariera. Wyczuwa się w Tobie bezradność i bezbronność. Wydajesz się podenerwowany, również przytłoczony jakimś ciężarem, jakąś obawą, uległością (choć bywasz uparty!), masz ładne, delikatne rysy, jesteś drobny, zadbany – ludzie lubią interpretować większość tych cech jako oznaki słabości lub kategorie kobiece wyrażające podporządkowanie. W większości kultur pojęciu męskości hegemonicznej (tej idealnej walecznej męskości opartej na modelu patriarchalnym) przeciwstawia się męskość poddaną – homoseksualną. Jedna staje się zaprzeczeniem drugiej. Stąd też pogląd jakoby wszystko to, co homoseksualne było »niemęskie«. W kontekście tego podziału, pozwolę sobie tak skwitować Twoje pytanie – czasami bywa w Tobie coś niemęskiego, ale nie będzie to w pierwszym rzędzie wygląd jako taki, lecz raczej »zachowanie« (a ściślej ta jego część, której nie kontrolujemy – mowa ciała?), wypływające ze szczególnego typu Twej osobowości. Myślę sobie, że też i dlatego niektórzy ludzie mogą Cię niejako automatycznie utożsamiać z męskością homoseksualną...”

  

Lecz problemem byłoby w takim razie to coś innego, pokrewnego, przebijającego gdzieś spod zewnętrznej warstwy − owo obciążenie, jakim moja przeszłość obarczyła teraźniejsze oraz przyszłe lata, ten skrótowo już tu opisywany „wyryty na twarzy smutek” jako coś towarzysko odstręczającego, powód braku zainteresowania moją osobą. Bo też dla kogo mógłby być atrakcyjny taki zalękniony, nieśmiały i małomówny „mężczyzna”? Podejrzewam, że przenosi się to i na inne rodzaje moich kontaktów, na przykład te „zawodowe”, że widać to na rozmowach kwalifikacyjnych, gdy kapituluję, próbując odgrywać abstrakcyjne scenki i dialogi. Jutro się o tym przekonamy − trzeci raz w ciągu dziesięciu miesięcy…

  

„Nie dostrzegał przepaści pomiędzy tym, jaki był naprawdę, a tym, co sobie na swój temat wyobrażał” [Marcelo Figueras, Szpieg czasu. Przeł. B. Jaroszuk].

  

czwartek, 28 maja 2009, alexanderson
praca,Lowell_Robert,homo,Figueras_Marcelo
Komentarze
2009/05/28 22:22:03
Ja myślę, że Ania nie interpretowała tego w kategoriach "smutku na twarzy". Osobiście uważam, że delikatność owszem, może być podczepiana do niektórych stereotypów homoseksualisty, ale absolutnie nie twierdzę, że jest to wada! Lecz kiedy kreślisz swój obraz u siebie w głowie jako zlęknionego i zniewolonego, to na zewnątrz widać to stokroć bardziej.
-
2009/05/28 22:26:21
Tyle że świat, w którym przyszło mi żyć, traktuje moją "delikatność" jako wadę, której mam się wyzbyć... I która rzeczywiście utrudnia mi zaistnienie w tym świecie...
-
Gość: s., *.cable.ubr07.newt.blueyonder.co.uk
2009/05/29 00:37:48
Nie "świat", mój drogi, nie "świat" ale Polska, a ściślej tzw. polskie społeczeństwo. Zasadnicza różnica.
-
2009/05/29 07:33:44
To właśnie miałem na myśli: "świat, w którym...", a właściwie chodziło o jeszcze większe zawężenie, bo nie całe polskie społeczeństwo jest takie :-)
-
2009/05/29 12:13:06
Najpierw sam musisz przestać uważać to za wadę.
-
Gość: repertuar, *.zar.vectranet.pl
2009/05/29 19:18:25
bardzo świadomy siebie
niezwykle inteligentny
wiesz czego pragniesz
z jakimi ludźmi chcesz się zadawać
a jednak bierny w relacjach
bardziej akceptujesz siebie niż sam myślisz, że akceptujesz
umiarkowanie zdystansowany do siebie
leniwy, albo bezsilny - nie wiem
kreujący swoim myśleniem własne porażki, dajesz sobie szanse bez przekonania (mam na myśli grunt zawodowy) tutaj brak pewności siebie, cały kalejdoskop przeszkadzających przekonań...
użalający się nad sobą

dynamicznie poszukujący odpowiedzi na wiele pytań, przy czym zamknięty na alternatywne rozwiązania. Pomyślałem sobie, że w momencie kiedy nie wiesz co powiedzieć jest szansa na zmianę myślenia dla Ciebie. To jedna z najlepszych rzeczy, którą mógłbyś dla siebie zrobić, zachowując samodzielność myślenia.

takie moje wrażenia
-
2009/05/29 19:57:24
Jeden z najbardziej dających do myślenia komentarzy - dziękuję :-)
Tylko czy przyniesie efekt - bo jak zmienić myślenie?...
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/05/29 21:31:11
Nawet nie wiesz, jak ci zazdroszczę, że miałeś kogo zapytać o coś takiego :-).
-
Gość: repertuar, *.zar.vectranet.pl
2009/05/29 22:07:33
a propos pytania "jak"

- a czego jeszcze nie próbowałeś?
-
2009/05/30 19:31:51
Gość 1:
Do niedawna też bym tego innym zazdrościł...
Gość 2 (repertuar):
Chyba - wszystkiego (?)...