~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
639. "Les Plaisirs et les Jours" (Marcel Proust, 1896)...

  

Nareszcie słońce, bo jak dotąd w czerwcu tylko deszcz (teraz też zresztą pada, i według prognoz tak do końca moich wolnych dni). A zatem krótkie spodenki, działka, ostatnie już w tym roku truskawki, wyrywanie chwastów i pot przyjemnie oblewający obnażone, spracowane, rozpalone ciało, czytające kolejnego Bernharda. Doczekałem się – bo tylko takie miałem marzenia na ten czas. Oby choć jeszcze raz udało się poopalać…

  

I mógłbym tak żyć – bez ataków i tłumaczeń, samodzielnie, na swoim i za swoje, nawet jeśli kosztem ogromnej, straszliwej i nieskończonej samotności, w której tylko mówienie do siebie pozwala usłyszeć dźwięk własnego głosu. Nie byłaby to najbardziej pożądana forma egzystencji, ale i tak lepsza od obecnej. Bo całkowicie moja…

Rodzice wracają w sobotę – zostały mi cztery dni tej gry pozorów...

   

                    „Kłują mnie rzęsy, a w piersi łzy mi się burzą,

                    Czuję bez lęku, że się zanosi, zanosi na burzę.

                    Ktoś dziwny ponagla i każe mi o czymś zapomnieć,

                    Duszno – a jednak chce mi się żyć nieprzytomnie”

                                             [Osip Mandelsztam. Przeł. G. Gieysztor].

  

wtorek, 30 czerwca 2009, alexanderson
Mandelsztam_Osip,Proust_Marcel
Komentarze
Gość: Jurek, *.aster.pl
2009/06/30 23:07:23
Czytam Twoje zapiski i zastanawiam się z nieskrywaną zazdrością, gdzie ja byłem, kiedy rozdawano talent ubierania swoich przemyśleń i emocji w słowa... Chyba stanąłem w niewłaściwej kolejce. Jestem pod wielkim wrażeniem tego, jak piszesz i jak łączysz swoje refleksje z literackimi fragmentami. Do tego jeszcze Twoje wiersze... "Dzień" będę chyba zaraz recytował z pamięci.

Pozdrawiam serdecznie
-
2009/07/01 00:07:04
A ja z ogromnym podziwem czytałem Twoje wypowiedzi u Abiekta, zazdroszcząc wiedzy i świadomości tak złożonych spraw oraz umiejętności precyzyjnego zaprezentowania swojego stanowiska tak wyważonym językiem - stanowiska, które sam w pełni podzielam, lecz gdy próbowałem je tu swego czasu określić, zostałem źle zrozumiany i zakrzyczany... Kolejka, w której musiałeś stanąć, nie była więc gorsza od mojej... ;-)
-
Gość: Jurek, *.aster.pl
2009/07/01 01:52:04
Przeceniasz mnie.

Natomiast dyskusję, która wywiązała się po Twoim wpisie na wiadomy temat właśnie przeczytałem. Myślę, że do zrozumienia opinii czasami potrzebny jest szerszy kontekst. Pewnie tego zabrakło, może czytelnicy skupili się na tym jednym poście i stąd nieporozumienie.

Przyznam Ci się (tylko się nie gniewaj, proszę), że ja też wtedy czytałem Twój wpis (tylko ten! to była moja pierwsza wizyta u Ciebie) i odebrałem go zupełnie inaczej niż rozumiem teraz; odpisałem Ci potem u Abiekta, że się z Tobą nie zgadzam, a widzę, że nie miałem racji. Przepraszam.
-
2009/07/01 15:38:31
Ależ nie ma za co - cieszę się, że znalazłem zrozumienie... :-)
-
Gość: Alinoe, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/01 23:09:59
Nie potrafię współczuć ale Cię rozumiem, jeżeli chodzi o Twoje zniewolenie. Mieszkam sam już 9 lat i skręca mnie na myśl że mógłbym mieszkać z rodzicami - mimo że mam stosunkowo tolerancyjnych (zupełnie tolerancyjnych, jeżeli chodzi o TO). Strasznie wkurzają mnie sytuacje, kiedy rodzice mówią komuś, kogo ma kochać. To jakiś absurd, tak jakby dało się kochać na rozkaz. A nawet gdyby się dało, to dlaczego nie mamy decydować samemu? Przypomina mi się film Stowarzyszenie umarłych poetów...