~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
640. Szmery nocne - czyli O wielkich oczach strachu...

  

Uległem wczoraj czyimś podszeptom (diabła? pychy? nudy?) i cały wieczór spędziłem na czytaniu wszystkiego, co udało mi się tu napisać w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Takie spojrzenie wstecz na zamknięcie półrocza. Wrażenie końcowe, którego nie sposób już dłużej ukrywać: to jest cholernie dobre. I mniejsza ze stylistyką czy cytatami – ale ta prawda moich odczuć, jaka zawiera się w każdym słowie. Tak było, tak czułem, momenty utrwaliłem na lata. Nie da się nic zmienić, nic poprawić…

Gdzieś, kiedyś osiągnąłem ten poziom, po którym już nigdy nie było gorzej, znalazłem się na fali nieustannie wznoszącej. Dopiero teraz, z każdym kolejnym wpisem, mogę upaść. Bo tylko przeszłość zawsze jest ideałem...

  

„(…) obserwowałem jak zahipnotyzowany złotą iskrę na ostrzu pióra, pytając samego siebie, od jakiej litery należałoby zacząć Księgę, nie mając śmiałości skreślić ani jednej…”

                  [Mircea Cărtărescu, Travesti. Przeł. J. Kornaś-Warwas].

  

czwartek, 02 lipca 2009, alexanderson
Cartarescu_Mircea
Komentarze
Gość: Jurek, 85.222.87.*
2009/07/03 01:23:18
Widzę, że lubisz podsumowania...
-
2009/07/03 15:04:49
A mi to pisanie Twoje bardzo się wydaje sentymentalne. Sentymentalne znaczy przekłamujące, gdzie liczy się literacki gest, frazeologiczne piruety, znaczy też neoromantyczny eskapizm. Spróbuj może oddać to wewnętrzne rozbicie sensu bez łagodzenia jego okrucieństwa pozorami języka; pod tym fałszem pięknego zdania kryje się potężne wycie.
-
2009/07/03 18:28:22
Taki właśnie jestem i takie w zamierzeniu jest moje pisanie: sentymentalne, patetyczne, wystylizowane - mnie się podoba, choć wiem, że "literatura" to raczej pretensjonalna. Inaczej zresztą nie potrafię. A reszty Twoich uwag, niestety, nie zrozumiałem... :-)
-
2009/07/04 00:09:26
Zatem odsyłam do eseju Adorna "Tłumik i werbel" w tegoż "Minima moralia". Tu mały fragment: "Czuły dreszcz, patos odmienności to już tylko znormalizowane maski w kulcie ucisku. Bezkrytyczny estetyzm stał się nie do zniesienia właśnie dla nerwów estetycznie zaawansowanych". A są i dosadniejsze określenia...
-
2009/07/04 00:26:08
Pierwsze zdanie w tym cytacie to dla mnie całkowity bełkot - i to właśnie w stylu "pseudo-intelektualnego bezkrytycznego estetyzmu"...
-
2009/07/04 09:39:56
Hmm...ciekawe...
-
Gość: Jurek, 85.222.87.*
2009/07/04 15:37:12
Myślę, że "wystylizowane pisanie" też jest nośnikiem wielu informacji, a to, co przemilczane, czasami mówi więcej niż wypowiedziane.
Z drugiej strony odrzucenie zasłony utkanej z "pozorów języka" rzeczywiście mogłoby pozwolić na wylanie wielu zalegających emocji, tylko czy Autor Bloga jest na to gotowy?
-
2009/07/04 16:48:43
To, co przemilczane jest drugą stroną tego, co wykrzyczane -- pisanie, które z napięcia tych przeciwieństw się wyłania odbieram jako wiarygodne, wytrzymujące próbę autentyczności. A pisanie wystylizowane to głaskanie diabła po głowie.
-
2009/07/04 17:15:28
Przyznam, że naprawdę nie rozumiem, na czym ma polegać ów "rzekomy problem" - ukrywam coś, przemilczam, nie ujawniam swoich emocji, zmyślam?... A myślałem, że za dużo mówię, że zbytnio się - aż do ekshibicjonizmu - odsłaniam, że ponoszę za to nieustanne kary... Nie obmyślam moich notek godzinami - ich kształt rodzi się w trakcie pisania, a ich stylistyka jest moim najprostszym, dla mnie najłatwiejszym i najoczywistszym sposobem mówienia i pisania...
Proponuję wziąć na warsztat któryś z moich "nieliterackich" tekstów i wytłumaczyć mi na tym przykładzie, jak to powinno zostać napisane, na czym polega fałsz i czego to tam nie powiedziałem. Chętnie się przy okazji dowiem, jakież to emocje we mnie zalegają... ;-)
-
2009/07/04 17:48:56
Nadając swemu pisaniu, w założeniu przynajmniej, formę literacką, musisz liczyć się z krytyką tej formy. To podstawowy błąd w interpretacji - utożsamianie autora z tekstem. Nie oceniam Cię, oceniam tekst, a on, owszem, coś ukrywa i przemilcza; ja to kłamstwo czuję, gdy piszesz o sztylecie w sercu i martwych gwiazdach.
-
2009/07/04 20:24:23
No więc w tym konkretnym przypadku: martwe gwiazdy to wyrażenie jak najbardziej dosłowne (chodzi o czas, jaki pokonuje ich światło w drodze na Ziemię - część tych, na które patrzymy, już nie istnieje), a sztylet w serce (samo w sobie zresztą bardzo utarte sformułowanie) na Dzień Dziecka to - chyba nietrudno się po wcześniejszych notkach domyśleć - bolesne słowa usłyszane na swój temat od mamy nawet w takie święto...
-
Gość: Jurek, 85.222.87.*
2009/07/04 22:12:39
Fri-e-da, uważasz, że mamy prawo rozliczać Autora z jego blogowej twórczości? (mam namyśli te wpisy, w których nie ocenia innych ludzi, lecz wyraża siebie). Krytyka formy - rozumiem, że coś może się nie podobać (choć to Autor decyduje, jak chce pisać), ale formułowanie wprost zarzutu kłamstwa, by uzyskać odpowiedź "co się za tym kryje"? Osobiście Twoje komentarze odebrałem jako agresywną empatię...
-
Gość: Alinoe, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/05 01:30:13
Ciekawe to pisanie na tyle że już nie pamiętam od kiedy mnie przyciąga. Jedyny blog który czytam regularnie, choć jeszcze kilka miesięcy temu było ich 3 czy 4. Ale ten jeden został. A swoją drogą też lubię czasami spojrzeć na swoją własną twórczość (zazwyczaj techniczną, nie literacką) sprzed miesięcy i lat.