~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
648. An die Freude...

  

Dla oderwania się, wytchnienia, od samego siebie odpocznienia, dla głośnego śmiechu – zwłaszcza dla tego ostatniego. Z Anią we Wrocławiu po raz drugi... Okupujemy przez kilka godzin ławkę w ogrodzie Ossolineum, by później przenieść się do Graciarni, gdzie przy drinku Cuba Libre smakuję grzanki z serem mozzarella i masłem ziołowym. Dobre to. I cały dzień też – dobry. Bardzo. A jeszcze jedna, inna już, podwójna przyjemność możliwa w tym tygodniu…

Potrzebne mi to, więc korzystam – nawet jeśli wciąż potrzebuję kilku godzin, by się nieco rozluźnić. Ale też wewnętrzne napięcie oznacza, że niezwykle mi na kimś zależy…

   

                              „Wrastam w życie

                              coraz głębiej i szerzej

                              nietrwały wodzę oczami

                              za chmurami

                              i mocniej kocham ziemię

                              deptaną ludzkimi stopami”

                                                  [Tadeusz Różewicz, Wodzę oczami].

   

Mówi, że pisanie o niej może odstraszać ode mnie innych mężczyzn. A ja wiem, że jest wiele innych powodów, które bardziej się do tego przyczyniają...

  

środa, 22 lipca 2009, alexanderson
kobiety,Różewicz_Tadeusz