~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
652. Alienacje Pana Cogito...

  

Kobieta pułkownika Daniela Katza – trójkąt miłosny z traumą wojny bałkańskiej w tle –  okazuje się tak staromodna, konwencjonalna i przewidywalna, że z ulgą docieram do ostatniej strony. Przy czymś takim można zwątpić w możliwość kontynuowania dziś tradycyjnych modeli powieściowych. Albo raczej zaczyna się wierzyć w potęgę banału. Na przeciwnym biegunie zaś – Podręcznik dla inkwizytorów António Lobo Antunesa: obraz zdegenerowanego kraju pod rządami prawicowej dyktatury w relacji kilkunastu narratorów o upadku czołowego prominenta reżimu Salazara. Temat jak z Marqueza, forma jak z Vargasa Llosy, a mimo to jest wielka świeżość w tym niezamierzonym naśladownictwie, jest napięcie i czytelnicza satysfakcja…

I jeszcze, gdzieś pomiędzy, przed i po także Beerholm przedstawia Daniela Kehlmanna, Zabójstwo z premedytacją Slobodana Selenicia, Kadysz za nienarodzone dziecko Imre Kertésza, Labirynt nad morzem Zbigniewa Herberta i napoczęte dwutomowe Opowiadania Julio Cortázara…

Że niby w międzyczasie coś mi ucieka, przecieka przez palce? Takiej egzystencji jak moja i tak nie przyjmuję do wiadomości. Ignoruję ją, przeczekuję…

  

„Życie bez czytania jest niebezpieczne, trzeba zadowolić się samym życiem, a to niesie ze sobą pewne ryzyko”

          [Michel Houellebecq, Platforma. Przeł. A. Daniłowicz-Grudzińska].

  

piątek, 31 lipca 2009, alexanderson
Houellebecq_Michel,książki,Herbert_Zbigniew
Komentarze
2009/08/01 12:58:22
Ignorowanie i przeczekanie... potraktuję to jako dobrą radę.
-
2009/08/01 14:24:49
Życie przeczytane, a nie przeżyte, jest niebezpieczne.
-
2009/08/01 19:43:58
Gdybym nie czytał, nie miałbym żadnego życia - tak mam tysiące...
-
2009/08/01 19:59:15
...ale żadne nie jest prawdziwe...

Ja zaczęłam zyć wtedy gdy czytanie stało się dla mnie rzadkim luksusem. Choć to może być tylko przypadek.
-
2009/08/01 20:55:27
Chciałbym, żeby i dla mnie był to rzadki luksus. Na razie jednak czytam, bo to właśnie moje życie pozalekturowe nie jest prawdziwe...
-
2009/08/01 22:01:51
Nie postuluję nieczytania - byłoby to w moim wypadku hipokryzją. Próbuję tylko pokazać, że, nomen omen, zaczytywanie się do tego stopnia, że nie zostaje nam miejsca na nic poza lekturą, zamyka nas w zaklętym kręgu: zatrzaśnięci w książkowej rzeczywistości, tracimy umiejętność dostrzeżenia tej nie-książkowej. A ona, bez względu na to, czy jesteśmy z niej zadowoleni czy nie, jest ważniejsza. I chociaż to bardzo banalnie brzmi, jedynie na nią mamy wpływ, tylko nad nią możemy pracować i próbować ją zmienić.

Ciepło

t.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/08/02 09:03:56
czy czytanie, a raczej pochłanianie, ksiązek w takich ilościach pozostawia jeszcze czas i miejsce na to, żeby je jakoś przeżyć, żeby pozostawiły w ogóle ślad w duszy? czy to już tylko czysta konsumpcja, pozostawiająca co nawyżej uczucie czczości i przesytu jednocześnie? bo prawdziwego głodu - głodu życia - i tak te lektury nie zaspokoją?
mimo tych pytań i ja pozdrawiam cieplutko :-)
-
2009/08/02 10:22:53
Zdarza się, że coś robi na mnie duże wrażenie - staram się wtedy napisać tu o tym choć jedno zdanie. Książki dobre rzeczywiście przeżywam, robię notatki, noszę w głowie zwizualizowane sceny. Ale większość lektur nie zaspokaja moich oczekiwań lub daje krótkotrwałą przyjemność w trakcie samej lektury. A umiejętność szybkiego czytania, pozwalająca rozprawić się z niemal każdym tytułem w 1-2 dni, rodzi pokusę, by książek kosztować jak najwięcej...

Muszę się też przyznać, że przez lata bardziej skupiałem się na gromadzeniu książek niż na ich czytaniu, odczuwając to długo jako niemal wyrzut sumienia. Gdy kilka miesięcy temu kazano mi natychmiast opuścić dom (do czego ostatecznie nie doszło), najbardziej przeraziła mnie myśl o konieczności pozostawienia swojego księgozbioru, i to bez zapoznania się z większą jego częścią. W nadziei więc, że do rozstania kiedyś dojdzie, staram się obecnie nadrobić czytelnicze zaległości...

No i doprawdy, nic innego nie mam do roboty...
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/08/02 10:39:09
oczywiście rozumiesz, że zasadniczo nie mam nic przeciwko czytaniu, tylko mnie się wydaje akurat, że ty naprawdę mogłybyś mieć wile czegoś lepszego do roboty - tzn. zamiast uciekać w lektury, mógłbyś znów bardziej skupić się na układaniu pomalutku własnego życia, na dochodzeniu do lepszego rozumienia siebie i własnych potrzeb; mam po prostu wrażenie , że ostanio znów zabrnąłeś w jakąś ślepą uliczkę; no cóż, czekam niecierpliwie na lepsze czasy :-)
-
2009/08/03 09:58:46
Bez pieniędzy niczego nie uda mi się poukładać, stąd ta ślepa uliczka...