~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
676. Del amor y otros demonios...

  

Zaskakująca ta codzienna lekkość, z jaką idzie się do pracy i wraca z powrotem do domu, nie zważając wcale na zmęczenie, to błyskawiczne przywyknięcie i z biurem oswojenie. Łapię się wciąż ostatnio na maszerowaniu z uśmiechem. Mijam rano odprowadzane przez rodziców do przedszkoli maluchy, kurczowo ściskające pod pachą swoje pluszowe zwierzątka, i grupki gimnazjalistów bądź licealistów – niektórzy jeszcze w krótkich spodenkach i białych butach. Spoglądam na nich ukradkiem, bo strasznie mnie takie klimaty kręcą. Na więcej nie mogę sobie pozwolić, więcej mi się nie należy…

  

Dopiero w weekend gorsze chwile, trudne pojedyncze godziny. Myśl o znajo-mych i tych, których nigdy nie spotkasz. I kilkakrotnie to niedobre, egoistyczne, niesprawiedliwe oskarżenie: że to, co mają inni, należy się tobie, że bardziej na to zasługujesz, że ktoś ukradł ci twoje życie – to, jakie mogłoby być…

  

Już tylko w niedzielę czas jest coś poczytać. Najgorętsze lato Zsuzsy Bánk. Opowiadania o utracie. Przy kilku stają mi łzy w oczach i nie wiem – zasługa to samych tekstów czy dzisiejszy stan ducha…

  

Nie chcę iść jutro do pracy. Niczego już nie chcę, wciąż zbyt wiele pragnąc…

  

niedziela, 20 września 2009, alexanderson
Garcia Marquez_Gabriel,samotność,praca,homo,książki
Komentarze
Gość: repertuar, *.vectranet.pl
2009/09/20 20:07:26
bo po co brać za życie (własne) odpowiedzialność...
-
Gość: , *.internetdsl.tpnet.pl
2009/09/21 19:47:53
"Łapię się wciąż ostatnio na maszerowaniu z uśmiechem"

To brzmi tak, jakby mial być to kolejny powód do rozpaczy...mam nadzieję ze tak wcale nie jest.
-
2009/09/21 20:32:50
Nie miało tak brzmieć - i nie brzmi. Dziś zresztą też się uśmiechałem... :-)