~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
677. O tym, że uśmiech na twarzy o niczym nie świadczy...

  

Przeniknęła we mnie jakaś próżnia. Nie zadowala mnie nic z tego, co się teraz dzieje. (…) Pewne sprawy są chyba bezpowrotnie stracone. Może to właśnie świadczy o realności czasu minionego.

(…) Nie jestem spokojna. Nie potrafię uwierzyć w to, co właśnie mi się przydarza. (…) Przestaję rozumieć konieczność ukrytą za tym, co robimy, co robi każde z nas. Jesteśmy zaledwie kaprysem, jednym kaprysem po drugim. Czemu nie możemy przystać na to, że nasze życie jest puste, tak puste jak zamieszkiwana przez nas pustynia, i nie możemy go spędzić, licząc owce albo zmywając filiżanki, z radością w sercu? Nie pojmuję, dlaczego historia naszego życia ma koniecznie być ciekawa. Namyślam się ponownie nad wszystkim.

(…) W czym leży moje własne zepsucie? Namyśliwszy się bowiem przez chwilę, z pewnością dalej będę robić swoje, jak dotąd. Może brak mi stanowczości, żeby stawić czoło nie tyle nudzie garnków, patelni i tej samej poduszki co noc, ile historii tak nudnej, kiedy ją opowiadać, że równie dobrze mogłaby to być historia milczenia. Brak mi odwagi, by przestać mówić, by na powrót rozpłynąć się w ciszy, skąd przyszłam

            [John Maxwell Coetzee, W sercu kraju. Przeł. M. Konikowska].

  

wtorek, 22 września 2009, alexanderson
Coetzee_John Maxwell,samotność