~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
688. The Big Chill...

  

Tak słoneczny, ciepły i suchy – bez dnia deszczu nawet – był ten wrzesień, taki ponury, wietrzny i mokry zaś październik. I gdzieś tam, na wschodzie, w górach, na Pomorzu ponoć śniegiem nawet sypie, drzewa łamie i powodzią grozi. Brrr!...

Zimna pościel wywołuje przyjemne dreszcze o poranku, daje namiastkę drugiego ciała obok, zachęca, by w niej jeszcze zostać, poprzytulać się, powylegiwać. Ale nie ma czasu na pokusy. Do pracy, przez kałuże z niechęcią trzeba iść... Wiatr uszkadza mi nieco parasol, ten pół roku temu specjalnie na Warszawę kupiony. Zszywam go wieczorem nieporadnie i chyba nienajgorzej to wychodzi. A potem znów do łóżka, w chłód i pustkę, między cienie i urojenia…

  

czwartek, 15 października 2009, alexanderson
Komentarze
Gość: K., *.adsl.inetia.pl
2009/10/16 21:47:36
Ja jednak spodziewałbym się, że drugie ciało obok będzie ciepłe...
-
2009/10/17 10:18:55
Miałem na myśli raczej podniecenie, jakie z tymi dreszczami i zetknięciem ze śliską pościelą się wiąże, ale rzeczywiście - nie wiem, jak to jest dotknąć drugiego, nagiego ciała...