~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
694. Breaking and Entering...

  

Kolekcja krawatów rozwieszona przez kogoś nad ranem na ogrodzeniu śmietnika i starszy pan, wyprowadzający na spacer psa z amputowaną nogą – spotkanie doprawdy poruszające; popołudniowa droga do domu w ostatnich promieniach krwawiącego słońca i marsz na pocztę ledwie godzinę później, w zupełnych już ciemnościach, w jednym tylko punkcie nieba rozjaśnionych przez zimną lampę zachmurzonego księżyca. Prowadzony za rękę mały chłopczyk płacze spazmatycznie i „Mamo, kochaj mnie!” krzyczy. Jak tu się z nim nie identyfikować…

  

Dzięki pracy większą część dnia spędzam poza domem, unikając w ten sposób wszelkich potencjalnych pytań, wyzwisk i oskarżeń. Stąd też obawa przed weekendami, urlopami, przed tym, co zdarzy się jutro…

 

Chciałbym kiedyś w życiu poczuć się bezpiecznie…

  

wtorek, 27 października 2009, alexanderson
Tagi: praca rodzina
praca,rodzina
Komentarze
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/10/27 23:21:05
Wciąż chyba za dużo od nich oczekujesz...
-
2009/10/28 10:09:13
A może oni zby dużo od niego?
-
Gość: dociekliwy, *.threembb.co.uk
2009/10/29 19:49:13
czy blog ten dostępny jest tylko w określonych fazach księżyca?
-
2009/10/29 20:56:58
Od kilku dni tylko w wybranych, głównie nocnych godzinach...
-
Gość: Mrówka, *.torun.mm.pl
2009/11/01 19:59:05
"Słowa, którymi z małostkowości czy z ignorancji zatruwa się serce własnego dziecka, zostają na zawsze w pamięci i prędzej czy później spopielają mu duszę."[Cień wiatru]